31 stycznia 1997 roku Square wydało Final Fantasy VII. Do tej pory przez sporą część graczy uważaną za najlepszą część serii, a nawet za najlepsze cRPG kiedykolwiek wydane.
Nie wiem, jak było z wami, ale na mnie ta gra zrobiła niesamowite wrażenie. Było to moje pierwsze zetknięcie się z jRPG, które pochłonęło mnie na tyle, że oddałem mu 3 miesiące swojego życia, by zdobyć tego cholernego złotego chocobosa. Dalej zresztą muzyka z tej gry potrafi mnie poruszyć, tak samo jak poszczególne wątki i bohaterowie. A rendery? Jej, jakież one były niesamowite! Pamiętam, że ich jakość i ilość przyprawiała o zawrót głowy. Cudo. Po prostu cudo. O Sefirocie już nie będę pisał, bo przecież każdy kto grał doskonale go pamięta. Final Fantasy VII to majstersztyk i zasługuje na remake. Może na PS3?
Póżniej już żadna gra z tej serii tak na mnie nie wpłynęła. Sam nie wiem dlaczego. Może po prostu FFVII miało to coś w sobie, czego zabrakło innym częściom? Kto wie. A jak było z wami? Jakie są wasze wspomnienia związane z tą grą?
A mi w jednym sklepie na Piotrkowskiej w Łodzi sprzedali wersję niemiecką. Potem nie chcieli jej przyjąć, a jako, że byłem jeszcze młodziutki i niedoświadczony w kupowaniu, sprzedawaniu i kłóceniu się (to ostatnie teraz opanowałem do perfekcji), to opchnąłem ją potem gdzie indziej, tracąc na tym jakąś okropną sumę. Zraziło mnie to na tyle do FFVII, że nie kupiłem jej już nigdy, czego do dziś żałuję. Ale to dziwne, że było to raptem 10 lat temu. W moich wspomnieniach zdaje się jakby to było conajmniej 15. Ach ta pamięć.
Ej! ja też nie grałem FFVII :> To znaczy - całe to zamieszanie z pierwszym PlayStation jakoś mnie ominęło i nigdy nie byłem ani posiadaczem ani nawet nie miałem w domu przez chwilę PSX. Pierwszym FF jakiego grałem było FFVIII na pececie, potem kupiłem PS2 dla FFX i na jakieś dziesięć miesięcy zagubiłem się w FFXI ale … no tak, pominąłem VII i IX :> Może dlatego, że wolę mimo wszystko nieparzyste części serii [nie wliczając w to XI, która jest genialna choć nie pozbawiona wad].
Mozna by powiedziec ze jestes przez to emocjonalnie ubozszy ;) FF7 to jedyna gra jrpg w ktora razem ze mna grala moja malzonka i razem ze mna plakala przy smierci Aeris - Dla takich chwil warto zyc - pisze to bez przesady ale tak to zapamietalem.
btw: gdybys mnie poznal pare lat wczesniej to bys mial tego psxa:)
To ta seria z walczącymi grzybkami, domkami i mieczem większym niż główny bohater? ;> Faajna była, ale tylko 7 i 9. FFX prawie skończyłem, mimo, że niespecjalnie mi się podobało. Czekam na XII, ale jakoś tak bez większego ciśnienia.