Archiwum Autora

admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (środa, 21 listopada 2007, 04:07)

Assassin’s Creed jest jedną z tych gier, które pomimo osiągniętego sukcesu marketingowego wywołują wśród graczy dość skrajne emocje. Ma to swoje odzwierciedlenie nie tylko w pojawiających się komentarzach i opiniach, ale także w ocenach przyznawanych przez recenzentów serwisów internetowych.

Wydawać by się mogło, że w przypadku tzw. gry klasy AAA, czyli od samego niemal początku procesu jej powstawania kreowanej przez specjalistów od marketingu na wielki hit aż tak duże rozbieżności nie powinny mieć miejsca. Owszem, może się czasem zdarzyć, że w jednym czy dwóch miejscach, recenzowany produkt wyjątkowo nie przypadł komuś do gustu, ale w przypadku Kreda Zabójcy sprawa wygląda nieco inaczej. Rozrzut ocen jest dość znaczny i spowodowany być może częściowo zbyt wybujałymi wyobrażeniami o możliwościach gry, jakie miały prawo pojawić się, przy tak agresywnym marketingu, wśród niektórych redaktorów. Niemniej jednak powyższe zjawisko wydaje się nie mieć większego wpływu na sprzedaż tytułu na rynku.

Jak donosi serwis Gamasutra, Assassin’s Creed w Wielkiej Brytanii jest najlepiej sprzedającą się nową marką wśród gier video od 2002 roku, czyli od daty wydania The Getaway na PlayStation 2 oraz trzecim (zaraz po Halo 3 i Call of Duty 4) w kolejności tytułem wydanym na Xboxa 360, jeżeli brać pod uwagę wyniki pierwszego tygodnia sprzedaży.

Jednocześnie Ubisoft ustami CEO firmy, Yvesa Guillemota informuje, że gra sprzedała się w ilości ponad miliona egzemplarzy. Obecny rok jest także jednym z najlepszych okresów w dziejach francuskiej firmy. W końcu pierwszej połowy roku fiskalnego, która miała miejsce 30 września, dochody Ubisoftu wyniosły 261 milionów Euro, aż o 51,8% więcej w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym.



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (czwartek, 8 listopada 2007, 21:24)

Na amerykańskim PS Store pojawiło się już demo chyba najbardziej oczekiwanej gry tego roku na konsolę PLAYSTATION3. Uncharted, przyleciało, przypłynęło, przeprawiło się przez niedostępną dżunglę i mroczne jaskinie wysp karaibskich, a jego objętość to jedyne 1200 MB. Do konsol, marsz!


dsc01875.JPG



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (piątek, 2 listopada 2007, 16:45)

Za oknem chłód i pierwsze nocne przymrozki, dzień coraz krótszy. Znakomity okres, aby usiąść w swoim ulubionym fotelu i poświęcić nieco więcej niż zwykle czasu elektronicznej rozrywce. Przygaszone światła i pomrukujący głębokim basem subwoofer. W kominku wesoło trzaskające drwa, a wokół naszych stóp, niczym wełniane papucie, zwinięty stary kocur.

Listopad od lat jest miesiącem, w którym następuje największy wysyp hitów. Każdy handlowiec wie o tym, że koniec roku sprzyja łagodniejszemu traktowaniu zawartości swojego portfela, co też skrzętnie wykorzystują wydawcy. Bardzo często możemy zaobserwować sytuację jak niektóre tytuły są wręcz z premedytacją przesuwane o kilka lub kilkanaście tygodni, aby łatwiej im było znaleźć drogę do naszego koszyka. Ale natłok wydawanych gier nie pomaga słabszym, bądź też mniej zakorzenionym w świadomości graczy pozycjom. Dlatego też często możemy obserwować sytuacje odwrotne, kiedy to gotowa gra zalicza poślizg w celu nie zniknięcia wśród natłoku kolorowych okładek. W tym roku taki los spotkał chociażby nowe przygody Sama Fishera, któremu ciężko byłoby konkurować z wielką kampanią reklamową jaką Ubisoft zafundował Assassin’s Creed. W przypadku wydania obydwu tych tytułów w tym samym okresie musiałoby dojść do bratobójczej walki, bowiem łączy je nie tylko nazwa wydawcy, ale także dość podobne założenia i sposób rozgrywki. Dzięki podobnym decyzjom szczęśliwie udało się nieco rozładować kalendarz wydawniczy i dobrych gier nie zabraknie zarówno w grudniu, styczniu, jak i nawet w lutym przyszłego roku.

Czytaj dalej… »



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (sobota, 27 października 2007, 15:22)

O ile dobrze pamiętacie, to właśnie w ten sposób swego czasu reklamowany był chyba jeden z najlepszych filmów XX wieku z gatunku science-fiction. “Obcy - ósmy pasażer Nostromo” przeszedł już do klasyki, ciekawe czy podobne miejsce znajdzie dla siebie nowa gra tworzona pod skrzydłami Electronic Arts, Dead Space. Poniżej obejrzeć możecie pierwszy zwiastun tej produkcji i choć nie wygląda on specjalnie zachęcająco, to ekipa pracująca nad tym tytułem ma jeszcze sporo czasu zanim gra w pełnej wersji zawita na sklepowe półki.





admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (sobota, 27 października 2007, 14:52)

Valve wypuściło drugiego patcha do Half-Life 2 Orange Box. Tym razem skupiono się głównie na poprawieniu działania multiplayerowego Team Fortress 2. Oto co obejmuje lista poprawek:

  • Zredukowano “zużycie” łącza internetowego
  • Poprawiono wydajność gry
  • Uporządkowano wyniki znalezionych gier według preferencji hosta
  • Poprawiono wyszukiwanie gier rankingowych
  • Usunięto pojawiający się w pewnych okolicznościach komunikat błędu o zbyt małej ilości miejsca na dysku twardym konsoli


admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (sobota, 27 października 2007, 12:39)

Nie mamy co ukrywać, że ostatnio bardzo polubiliśmy Electronic Arts. Oczywiście nigdy nie było tak, abyśmy tej właśnie firmy nie darzyli specjalnym uczuciem czy wręcz niechęcią, bo tego typu zachowania są nam po prostu obce. A nasze “lubienie” wypływa z całkiem prozaicznego powodu: jakość produktów oferowanych przez Elektroników na konsole zwyżkuje i jest to tzw. fakt obiektywny. Ale biznes to biznes, więc w ramach obopólnej korzyści, tudzież symbiozy pomiędzy nami, a naszymi czytelnikami, od czasu do czasu musimy sobie ponarzekać.

Otóż Electronic Arts jak każdy lubi zarabiać pieniądze. Pół biedy, jeżeli owo zarabianie ogranicza się do tego, że na przykład taki Need for Speed: Prostreet ukazuje się na każdą platformę, która nie krzyczy i na drzewo nie ucieka. Ale bieda jest wtedy, kiedy firma pozwala na legalne, ordynarne oszukiwanie. Nie ma co owijać w bawełnę i starać się pisać okrągłe zdania, kiedy takie podejście do graczy najzwyczajniej w świecie śmierdzi.

Jak się okazuje, leniwi gracze wcale nie będą musieli spędzić z grą dużo czasu, aby móc maksymalnie dopieścić swoje furki. Wystarczy bowiem, że zapłacą kupionymi za prawdziwą gotówkę punktami Microsoftu za paczki z ulepszeniami i już będą mogli rządzić i dzielić w trakcie rozgrywek online. Co prawda takie podejście wcale nie sprawi, że automatycznie zaczną wygrywać wszystkie wyścigi, bowiem nawet Ferrari nie zrobi kierowcy wyścigowego z operatora wózka widłowego, ale fakt pozostaje faktem. Podobny zabieg EA zastosowała w przypadku Tiger Woods’a, w którym to za pieniądze mogliśmy rozwijać sobie postać.

Jak daleko jest w stanie zajść taki proceder? Czy to oznaka naszych czasów, w których ludziom brak odpowiednio dużo motywacji i chęci, aby mieć satysfakcję z samodzielnie osiągniętego wyniku? Na rynku gier MMO swoją nisze znalazły już firmy, które za odpowiednią sumę pieniędzy są w stanie przejąć kontrolę nad postacią zapracowanego gracza i zdobywać nią kolejne poziomy doświadczenia. Co dalej? Mass Effect 2 możliwy do skończenia w trzy godziny tylko dlatego, że już na początku gry zakupimy postaci gwiezdny krążownik i działo grawitacyjne? Albo może odpowiedni czar o nazwie “Zabijam głównego antagonistę”? Koszt, to jedyne 400MSP. Tylko, po co wtedy w ogóle grać?



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (sobota, 27 października 2007, 11:46)

Po kilku miesiącach przecieków i trzymania graczy w niepewności, Harmonix ujawnia w końcu niemal pełną listę utworów, które znajdą się w Rock Band. Track lista liczyć sobie będzie pięćdziesiąt osiem utworów, z czego czterdzieści pięć złoży się na opcję kariery, zaś pozostałe trzynaście to piosenki bonusowe.

Moje gusty muzycznie wielokroć zmieniały się na przestrzeni wielu lat, jednakże rock ‘and’ roll zawsze miał w nich szczególne miejsce. Świetnie pamiętam wytapirowane fryzury tuzów glam rocka i pudel metalu w latach osiemdziesiątych. Pierwsze odsłuchiwanie na Kasprzaku (magnetofon monofoniczny, szczególny wynalazek polskiego przemysłu elektronicznego, jeden z najpopularniejszych prezentów komunijnych) nagranych z Trójki w całości płyt Iron Maiden, Running Wild, Slayer, Black Sabbath, Kiss… W dobie niedzielnych poranków z zespołem Mazowsze, prawdziwym powiewem zachodniej bryzy było “The Final Countdown” szwedzkiego Europe, puszczanego w rodzimej telewizji z godną podziwu częstotliwością. Magiczne chwile spędzone w trakcie słuchania najlepszej chyba płyty wszech czasów, “Master of Puppets” i ciary na plecach, kiedy przygarbiona postać Jamesa Hetfielda wykrzykuje do mikrofonu “Obey your Master!” Najszybsza płyta świata, czyli “Reign In Blood” Slayera, trzydzieści jeden minut skondensowanej mocy i brutalności. “Alexander the Great”, “Hallowed Be Thy Name”, “Rime of the Ancient Mariner”, “Seventh Son of a Seventh Son”, epickie, na długie lata zapadające w pamięć utwory angielskiej Dziewicy z cudnym głosem Bruce’a Dickinsona.

Tych utworów nie znajdziemy w Rock Band. A szkoda, bo to szczególna część historii ostrego grania. Jednak nawet pomimo tego, każdemu z nas Rock Band powinien zapewnić długie chwile muzycznych wspomnień, ale aby się o tym przekonać musicie rozwinąć wiadomość.

Pełna wersja gry na rynku amerykańskim zadebiutuje już 20 listopada. W Europie data premiery została wyznaczona na pierwszy kwartał przyszłego roku.

Czytaj dalej… »



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (wtorek, 23 października 2007, 14:31)

Beta wersja multiplayerowej rozgrywki w Call of Duty 4 zrobiła na nas naprawdę duże wrażenie. Świetna graficznie, z bardzo dobrym projektem map i dynamiką rozgrywki od razu stała się najbardziej oczekiwaną grą tego roku. Master Chief będzie miał trudne zadanie, aby utrzymać przy sobie rzeszę tzw. casuali. Jednakże nowe dzieło Infinity Ward to nie tylko rozgrywki online. Złe wieści nadchodzą z nowego numeru brytyjskiego Xbox Official Magazine, którego redaktorzy mieli już szansę zbadać grę organoleptycznie. Otóż podobno kampanię single player można skończyć już w pięć do sześciu godzin na poziomie Normal. Ja wiem, że tendencja w tej chwili jest taka, a nie inna, ale na Teutatesa, dlatego częścią trzecią zajmowała się inna firma, aby Infinity miał czas przygotować produkt zasługujący na dłuższą chwilę uwagi! No cóż, dodajmy do tego jeszcze tonę skryptowanych akcji i już nie jestem tak bardzo pewien czy gra na pewno będzie warta wydanych na nią pieniędzy. Aby przynajmniej pozostałe mapy przeznaczone do trybu multi były co najmniej równie dobre jak te, na których mieliśmy już okazję zagrać.



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (poniedziałek, 22 października 2007, 17:50)

Bioware podało oficjalną informację, wedle której najbardziej oczekiwana gra RPG tego roku, Mass Effect, właśnie weszła w fazę gold, czyli płyta matka trafiła do tłoczni. Ujawniono także zawartość edycji kolekcjonerskiej, w której oprócz płyty z samą grą znajdą się także dodatkowe materiały z nią związane.

Książeczka “Galactic Codex: Essentials” - przewodnik po uniwersum, w którym rozgrywa się akcja gry. 36 stron.

Artbook zatytułowany “A Future Imagined” zawierający rysunki koncepcyjne. 36 stron.

Bonusowa płyta zawierająca filmy

  • “The Vision of Mass Effect” - dokument
  • “The Making of Mass Effect” - dokument
  • “Interactive Storytelling” - dokument
  • “Inside BioWare” - dokument
  • Unikalne obrazki gracza
  • Tematy interfejsu głównego
  • Dziesięć utworów ze ścieżki dźwiękowej
  • Pięć zwiastunów
  • Demonstracyjna wersja gry Blue Dragon oraz zwiastuny Lost Odyssey, Halo 3 i Halo Wars
  • Galeria sześciuset obrazków i szkiców koncepcyjnych wraz z komentarzem

Premiera już 23 listopada, tak więc szykują się kosmiczne święta.



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (poniedziałek, 22 października 2007, 12:07)

Niestety na razie tylko w Japonii. Tamtejszy oddział Microsoftu podjął decyzję o obniżkach cen konsoli, która będzie miała miejsce 1 listopada. Stanieje przede wszystkim konsola w wersji Premium, która do tej pory kosztowała 39,795 jenów czyli w przeliczeniu 346 dolarów. Po pierwszym listopada nowa cena będzie wynosiła 34,800 jenów czyli 302 dolary. Nieco mniejsza obniżka dotyczyć będzie wersji Core, za którą trzeba będzie zapłacić 27,800 jenów (241 dolarów), a więc o 18 dolarów mniej niż wynosiła poprzednia cena (29,800 jenów - 259 dolarów). W sprzedaży pojawi się także tzw. Value Pack zawierający dwie gry: Forza Motorsport 2 i Viva Pinata. Zestaw ten wyceniono na 34,800 jenów czyli tyle samo, co zwykłe Premium, jednakże w pudełku nie znajdzie się kabel HDMI.

Tytułem komentarza. Sony wzięło duży rozbieg i już w listopadzie zamierza wyprzedzić polski odział Microsoftu. Chodzi oczywiście o udostępnienie rodzimej wersji PS Store. Wraz z niższą ceną 40GB PLAYSTATION3 w niedługim czasie może także zacząć dominować w ilości sprzedanych konsol. Oczywiście cały czas mowa o naszym podwórku. Czy może wobec tego warto Polaków potraktować jak Japończyków, którzy, o czym wszyscy dobrze wiemy, nie garną się specjalnie do amerykańskiej konsoli?
Czego zatem potrzeba Microsoftowi, aby jednak nie wypuścić pałeczki z rąk? Obniżki cen, udostępnienia możliwości rejestracji na Polskę i wyżu demograficznego, aby miał kto kupować nowe zabawki. To ostatnie panowie piarowcy mają zagwarantowane jak w banku. Może więc pora w końcu zacząć działać?



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (sobota, 20 października 2007, 11:30)

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, na japońskim PS Store pojawiło sie wczoraj wieczorem demo Gran Turismo 5 Prologue. Przygotujcie się na ściągnięcie 736 MB. Od siebie dodam, że gra wygląda naprawdę dobrze z wyjątkiem kilku drobiazgów. Przede wszystkim znowu daje o sobie znać aliasing. Po drugie, liczone w czasie rzeczywistym cienie, widoczne głównie podczas jazdy z widokiem zza kierownicy. Nieregularne i poszarpane, psują efekt schludnie wykonanego wnętrza. Do poprawy jest także widok w lusterkach i tragiczna, żenująca wręcz publiczność. A co poza tym? Dla miłośników czterech kółek tony miodu w najlepszym wydaniu.



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (piątek, 19 października 2007, 00:38)

Na amerykańskim PS Store pojawiły się dwie nowe wersje demonstracyjne. Pierwszą z nich jest kolejne demo gry Folklore. Dowiemy się nieco więcej na temat fabularnego tła. Komu podobała się poprzednia prezentacja, niech nie marnuje czasu i zabiera się za ściąganie. W końcu to tylko 1296 megabajtów.

Drugą grą jest Juiced 2: Hot Imports Night. Zupełnie inne klimaty, miast koni czarodziejskich, konie mechaniczne i tuning furek. Dla maniaków poprzedniej części i ludzi, którzy nade wszystko kochają Undergroundy pozycja jak znalazł. Demo “waży” 969 MB.



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (piątek, 19 października 2007, 00:09)

Ponoć często powtarzana plotka w końcu staje się prawdą. Bogini Ametarasu przemierzająca pod postacią wilka cell shadingowe krainy zdążyła podbić już serca europejskich użytkowników PlayStation 2 wiosną tego roku. Capcom po rozwiązaniu Clover Studio długo wzbraniał się przed potwierdzeniem, iż trwają prace nad Okami w wersji dla konsoli Nintendo Wii. Ninny otrzyma oczywiście tytuł przemodelowany, głównie pod względem wykorzystania wiilota jako wirtualnego pędzla, za pomocą którego można bezpośrednio ingerować w sytuację mającą miejsce na ekranie telewizora. Gra ukazać się ma na wiosnę 2008 roku, a wszystkich tych, którzy do tej pory nie mieli do czynienia z tą genialną produkcją, pragnę zachęcić do jak najszybszego po nią sięgnięcia.


cosplay-okami.jpg



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (czwartek, 18 października 2007, 13:15)

Zawartość epizodyczna. A cóż to za zwierz? Konsolowy świat jak do tej pory radził sobie bez tego typu gier, ale jak widać postęp robi swoje. To, co na PC jest już całkowicie normalne i rentowne, wspomnieć należy chociażby o nowym Sam & Max czy dodatkach do Half-Life 2, na konsolach dopiero zacznie raczkować. A to dzięki firmie Super-Ego Games, która na zimę zapowiada pierwszy epizod gry Rat Race, do ściągnięcia za pomocą usługi PS Store.

Rat Race w założeniach ma być nowym rodzajem gry przygodowej z zabawnymi dialogami i postaciami w stylu obecnych na ekranach telewizorów seriali komediowych rozgrywających się w środowisku pracowników biurowych. Poniżej możecie obejrzeć kilka filmików z tej produkcji, ale od razu powiem, że to nic nadzwyczajnego. Gra zapewne znajdzie swoich nabywców, którzy jako Tina Brooks będą mogli “podkładać świnie” nielubianym w pracy kolegom i koleżankom.

Czytaj dalej… »



admin avatar
Autor: Przemek Zamęcki (czwartek, 18 października 2007, 12:41)

Gry MMO już od kilku ładnych lat podbijają świat pecetów. Choć konsole do pewnego momentu były raczej niewrażliwe na zmasowany atak, wrogich i przesiąkniętych do szpiku kości złem, marketingowców i PRowców odpowiedzialnych za szerzenie się zarazy gier MasaMamonyOdeszłaRatujPan, to wraz z upowszechnieniem się w naszych maszynkach kart sieciowych sytuacja zaczyna się zmieniać. Bardzo często możemy trafić na różne relacje ludzi, których wirtualny świat pochłonął tak mocno, że zapomnieli oni o przyjaciołach, pracy i prawdziwym życiu. Skrajnym przypadkiem uzależnienia się od tego typu rozrywki są gracze azjatyccy, najczęściej pochodzący z Korei Południowej i Chin. Co i rusz słyszymy o wypadkach “zagrania się na śmierć” czy wręcz zabójstwach, których podłożem są nieporozumienia zaistniałe podczas czasu spędzanego na grach MMO. Oczywiście trudno winić za zaistniałe sytuacje developerów, wszak wszystko jest dla ludzi i tylko od nich zależy w jaki sposób będą wykorzystywać oni dane im narzędzie, ale zaistniałe niebezpieczeństwo niekontrolowanego czasu spędzanego przy tego typu produkcjach może być rzeczywiste.

Osobiście sam miałem do czynienia wielokrotnie z grami MMORPG, a godziny spędzone na farmowaniu przeciwników w World of Warcraft czy wydobywaniu minerałów z asteroid w Eve Online mógłbym liczyć w setkach, jeśli nie tysiącach. Jednakże, kiedy przeszła pierwsza fascynacja, zadałem sobie pytanie: czy warto trwonić tak drogocenny przecież czas? MMO nigdy nie było dla mnie żadnym nałogiem, w każdej chwili byłem w stanie przerwać wyprawę na smoka czy inną poczwarę i oddać się zupełnie innej czynności, niekoniecznie związanej z graniem. Przede wszystkim zaś, po kilku miesiącach przyszła najzwyczajniejsza w świecie nuda i zniechęcenie.

Tym ciekawszy wydaje się być eksperyment, który przeprowadzono na włoskim uniwersytecie w Syrakuzach. Otóż wyselekcjonowano sto osób i podzielono je na cztery równe grupy. Pierwsza z nich otrzymała żetony, które mogła do woli wykorzystać w miejscowych salonach arcade. Drugiej grupie sprezentowano grę Gauntlet:Dark Legacy na konsolę PlayStation 2. Kolejne dwadzieścia pięć osób otrzymało grę Diablo 2, ostatnia zaś grupa grę typu MMORPG - Dark Age of Camelot.

Eksperyment trwał miesiąc, podczas którego jego uczestnicy mieli za zadanie jak najczęściej korzystać z otrzymanych produktów. Po tym okresie podsumowano, że najwięcej czasu na granie przeznaczyła grupa, której zadaniem było zapoznanie się z Dark Age of Camelot, bo średnio było to aż 14,4 godziny dziennie, czyli ponad dwa razy więcej niż grający w Diablo 2. Naukowcy zanotowali także, że grającym w MMO nieznacznie pogorszył się stan zdrowia i samopoczucie, a także zaczęli oni mieć problemy z regularnym snem i porozumiewaniem się z rówieśnikami.

Czy tego typu eksperyment można brać na poważnie? Szczerze mówiąc sam nie wiem, ale być może na wszelki wypadek lepiej nieco ograniczyć przebywanie w wirtualnych światach. Oczywiście nie powinno to dotyczyć ludzi, którzy swojej ulubionej rozrywce oddają się ledwie kilka czy kilkanaście godzin w tygodniu, ale jeżeli zobaczycie, że mija właśnie czternasta godzina posiedzenia przed telewizorem, to być może najwyższy czas, aby wyrzucić pada przez okno i wyjść z psem na długi spacer.

Oby tylko nie po to, aby zacząć szukać pada w krzakach pod balkonem.