Archiwum ‘Ciekawostki’
Autor: Piotr Gnyp
(sobota, 22 listopada 2008, 10:29)
Bike Hero, który okazał się być wirusowym marketingiem doczekał się odpowiedzi od fanów, którzy jeszcze nie pracują dla agencji reklamowych. W zasadzie to powinno wystarczyć za opis, ale dla świętego spokoju dodam, że powyżej można zobaczyć, że da się jechać na rowerze i jednocześnie grać na gitarze “Through the Fire and the Flames”… na ekspercie rzecz jasna.
Autor: Piotr Gnyp
(piątek, 21 listopada 2008, 13:11)
Okazuje się, że z awatarami z NXE da się robić jeszcze parę rzeczy. Jak na razie kreatywnym użytkownikom udało się zrobić teledyski, ale nie oznacza to już koniec możliwości. Czekamy na telenowele, sztuki szekspirowskie i filmy porno! Awatary to opium dla mas! Tak przy okazji - jak obstawiacie, ile minie czasu, zanim pojawią się analogiczne firmy żyjące z NXE, tak jak to było z Mii? Czyli - “zrobimy za ciebie twój awatar”, “załóż koszulkę ze swoim awatarem” itd? Drugi teledysk w rozwinięciu
Autor: Piotr Gnyp
(piątek, 21 listopada 2008, 00:05)
![]()
Cóż, zawsze można leczyć jeden nałóg drugim. Swoją drogą, ciekawe jak ma się analogiczna klinika w Amsterdamie. Mieście refleksji, poszukiwania siebie i wewnętrznego wyciszenia.
Autor: Piotr Gnyp
(czwartek, 20 listopada 2008, 22:04)
In the Pit zapowiada się na jedną z dziwniejszych gier, o jakich ostatnio słyszałem. Dlaczego? Przed wszystkim - nie ma w niej grafiki. Jak możecie zobaczyć na trailerze widzimy tylko czarny ekran. W trakcie rozgrywki jesteśmy zdani tylko na swój słuch i wibracje pada. W końcu jako zwierzę polujące na dnie głębokiej jamy, gdzie nie dociera słońce i reporterzy z Discovery i tak nic byśmy nie zobaczyli. Pomysł super. Gra ma mieć premierę wraz z NXE Community Games. Jeżeli okaże się sukcesem, możemy spokojnie liczyć na przeniesienie w świat gier wideo filmu “Ślepa Furia”.
Autor: Beniamin Durski
(środa, 19 listopada 2008, 14:27)
Jak widać Sony nadal nie ma gier, którymi mogłoby reklamować PS3. Ja wiem, że Final Fantasy XIII to dla Japończyków coś bardzo ważnego, ale no przecież ta gra nie wyjdzie pewnie jeszcze z rok czasu. Poniżej jeszcze inne ciekawostki, ale niestety na tłumaczenie będziecie musieli zaczekać na tap-chana. Dodatkowo jest też plakat z WKC, ale niestety nie znalazł się na fotografii. Fajnie wygląda sackboy ledwo co wystający z plakatu i zamyślony człowiek, który chyba zastanawia się co teraz zrobić z konsolą.
Autor: Piotr Gnyp
(wtorek, 18 listopada 2008, 22:11)
![]() Na forum Capcomu Christian Svensson, jeden z szefów firmy podzielił się z uczestnikami ciekawą informacją:
No proszę. Widzę, że łapię się do tej większej połowy, która posiada obydwie konsole. A jak jest z Wami? No i przy okazji - mam nadzieję że zwiększy to ilość tytułów, które będą działać po remote play i w ogóle Sony nieco popracuje nad tą usługą, która, wydaje mi się, że jeszcze nie pokazała swojego pełnego potencjału.
Autor: Piotr Gnyp
(wtorek, 18 listopada 2008, 12:20)
Ha! Teraz już wiadomo, dlaczego Sony wycofało LittleBIGPlanet ze sklepów i co zostało zmienione w grze. Faktycznie, zmiana jest drastyczna i wcześniejsza wersja nie powinna była trafić w niepowołane ręce. Mega64 mają jednak naprawdę odjechane pomysły.
Autor: Piotr Gnyp
(poniedziałek, 17 listopada 2008, 11:34)
Kryzys ma swoje specjalne prawa. Pojawiają się nowe, tańsze produkty, jak również nowe zasady. Ot na przykład konsola Apollo, która kosztuje 3 razy mniej niż Xbox 360. Jak pisze Łukasz:
Cóż, na pewno sprzedawca zakłada, że ludzie po prostu mają kolekcję starych kartridży.
Autor: Piotr Gnyp
(niedziela, 16 listopada 2008, 16:57)
Na Wired możecie znaleźć ciekawy tekst o najdłużej niepodbitym rekordzie w grach wideo. Otóż 13 listopada minęło dokładnie 26 lat kiedy piętnastoletni Scott Safran z Cherry Hill w New Jersey wrzucił swoją monetę do automatu z Asteroids firmy Atari. Z założenia miał to być maraton grania, który miał wspomóc cele charytatywne. Na miejsce podwiozła go mama, która również pożyczyła mu pieniądze na pierwszą grę. 3 dni później, Scott robiąc krótkie przerwy na posiłki i toaletę zakończył swoją grę z wynikiem 41,336,440. Od tej pory, przez 26 lat, nikomu nie udało się pobić tego wyniku.
Autor: Jakub Tepper
(sobota, 15 listopada 2008, 17:19)
![]() Znacie Second Life? Nawet jeśli PC służy Wam jedynie do odpalania Worda (i Polygamii), to pewnie słyszeliście kiedyś nazwę tego MMO, który opiera się po prostu na prowadzeniu swojego alter ego. SL daje duże pole do popisu i można tam naprawdę robić niemal wszystko, z zarobieniem całkiem realnych i całkiem sporych pieniędzy włącznie. Nie to jednak teraz jest najważniejsze. Ann Taylor, 28-letnia Angielka rozwodzi się ze swoim 40-letnim mężem, Davidem Pollard, gdyż ten zdradził ją w świecie gry komputerowej. No, może nie do końca…
Aha, poznali się w sieci, ale potem zaczął się spotykać z jakąś panią również poza nią. Żeby wszystko było jasne, małżeństwo także nawiązało znajomość poprzez internet i grę. Czy to jednak nie jest po prostu zwykła kłótnia z grami w tle? Nie! David już wcześniej zdradził Ann, tym razem czysto wirtualnie:
Jejciu, jejciu. Była wściekła, bo parę zlepków pikseli jej męża zbliżyło się do paru zlepków pikseli innej kobiety? To już zakrawa na absurd. Jakoś nie mogę się zmusić do współczucia. To jednak nie koniec. W międzyczasie Ann wynajęła Second Life‘owego detektywa, który śledził Davida i działy się inne kretyństwa. Jak rozstanie kwituje sam zdrajca?
Dobra żart tynfa wart. Ostatecznie para związała się z innymi nerdami i wygląda na to, że im dobrze. W tym miejscu przychodzi jednak czas na refleksję - czy aby na pewno, zostawiając już same gry w spokoju, nie powinno się takich przypadków leczyć? [via Time]
Autor: Jakub Tepper
(piątek, 14 listopada 2008, 23:49)
Nie ma to jak zakończenie dnia z podesłanym przez naczelnego nędznym filmikiem do obrobienia. Wspominana już przeze mnie Grace Kim (ex-producentka Guitar Hero) tym razem dobiera się do Guitar Hero World Tour, najnowszej gry swojego starego pracodawcy. I co? I mówi otwarcie, to przecież zrzynka z Rock Banda! Activision jest jej zapewne wdzięczne. Co poza tym? Już wiemy, że producenci głównie zajmują się graniem przez cały dzień, testowaniem prototypów gadżetów itp. - toż to robota lepsza niż recenzent, przynajmniej znacznie lepiej płatna. Po kiego grzyba oni ją na tym stanowisku te kilka miesięcy trzymali? Trudno powiedzieć, poza walorami estetycznymi Grace raczej sobie nie radzi z innymi zadaniami. No i na pewno nie radzi sobie z grą na perkusji. Trochę przykro mi się zrobiło jak na to patrzyłem, to już Piotrkowi Gnypowi lepiej wychodziło.
Autor: Piotr Gnyp
(piątek, 14 listopada 2008, 23:05)
Nie ma to jak podpiąć się do czyjegoś sukcesu. Zakładam, że SafeAuto, którego reklamę oglądamy, bardzo dokładnie sprawdziło co może pokazać, a co nie, żeby nie dostać od razu pozwu od Electronic Arts i/lub Activision. Generalnie - granie w Rock Dzięki, Mariusz.
Autor: Piotr Gnyp
(środa, 12 listopada 2008, 22:14)
No i proszę, przed nami pierwszy easter egg z Gears of War 2. Tym razem Marcus wraz z przyjaciółmi w tym ponurym świecie znajdzie coś, co pozwoli im z godnością zjeść śniadanie. Albo i kolację, to zależy która tam w zasadzie jest teraz godzina. W każdym razie - ciekawe czy na grzankach wypala im się charakterystyczna czacha.
Autor: Jakub Tepper
(środa, 12 listopada 2008, 22:00)
![]() Nie zgadniecie w ramach promocji jakiej gry powyższa pani, modelka Lucy Linder, wystąpiła przed obiektywem. Ja też bym nie zgadł. Pierwszy strzał to oczywiście Far Cry 2 - pustynno-afrykańska scenografia może to sugerować. Nic z tych rzeczy! Lucy reklamuje Gears of War 2. Daily Star donosi nawet, że to zapalona graczka i możemy ją spotkać na XBL. Ta, pewnie. Fotka z grą ma niewiele wspólnego, ale nigdy za PS Zdaję sobie sprawę z wysokiego poziomu szowinizmu tego (i nie tylko) wpisu, proszę wybaczyć drogie panie.
Autor: Beniamin Durski
(środa, 12 listopada 2008, 12:39)
Insomniac Games docenia, że bez swoich fanów nie osiągnęłoby tego czym teraz mogą się szczycić. Właśnie dlatego zorganizowali dzień otwartych drzwi w studiu i zaprosili wszystkich fanów, którzy mogli sprawdzić Resistance 2, otrzymać troszkę gadżetów z gry, dowiedzieć się od samych deweloperów jak się robi takie produkcje, a nawet zmierzyć się z nimi w sieciowej partyjce. Bardzo podobają mi się takie akcje, szkoda tylko, że większość studiów deweloperskich jest tak daleko od Polski, no chyba, że u nas również będą takie lokalne inicjatywy CD Projektu, czy też Techlandu.
|
|