Archiwum ‘Zapowiedzi’
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 2 grudnia 2008, 12:08)
![]() Klocki LEGO to jedna z tych rzeczy, które najmocniej pamiętam z własnego dzieciństwa. Na szczęście rodzice uchronili mnie od czasów, gdy tego typu zabawki były niedostępne i niemal od najmłodszych lat mogłem się w LEGO, przysłowiowo, kąpać. To wiąże się oczywiście z ogromnym sentymentem i zainteresowaniem serią przerabiającą ikony popkultury na klocki. W Gwiezdne Wojny grałem na DSie i były słabe. Indiana Jones na 360 już znacznie bardziej mi się spodobał, a teraz przyszła pora na Człowieka-nietoperza w wersji PS3. Czy tendencja zwyżkowa trwa?
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 1 grudnia 2008, 13:18)
![]() Wylądowała. Druga gra z trójcy Square Enix: Infinite Undiscovery, Last Remnant i Star Ocean: The Last Hope. Pierwszy tytuł, niespecjalnie pozytywnie oceniony zarówno przez Emiela jak i inne media zostawiłem sobie na lepsze czasy. Nie ukrywam, że największe nadzieję wiążę z ostatnią z wyżej wymienionych gier, ale i Last Remnant wyglądało na filmikach zachęcająco. Pierwsze recenzje nieco ostudziły mój entuzjazm, no ale nie ma co się oglądać na innych - trzeba sprawdzić samemu.
Autor: Aleksander Lemlich
(poniedziałek, 3 listopada 2008, 10:40)
Po ponad rocznej nieobecności najsłynniejsza kobieta archeolog gier wideo powróciła do napędów konsol. Wciąż jest jeszcze za wcześnie (z przyczyn formalnych), aby określić w liczbach, czy nieobecność Lary wyszła jej na dobre, czy też nie. Na pewno Tomb Raider: Underworld jest grą ciekawą i jak każda - posiada swoje zalety i wady. Poniższy tekst stanowi właśnie krótkie zestawienie tego, co w nowej Larze jest fajne, a co nie.
Autor: Jakub Tepper
(środa, 29 października 2008, 23:15)
![]() Pomiędzy wpisami o największych jesienno-zimowych hitach pojawiały się w naszym serwisie okazjonalnie informacje na temat Saints Row 2. Jako, że gry GTA-pochodne z zasady są mi kompletnie obojętne, toteż niespecjalnie się SR2 przejmowałem. Do czasu. To, że nie przepadam za lataniem z giwerą po mieście nie znaczy, że nie przepadam za gwiazdkami porno! Tera Patrick chociaż była jedynie chwytem marketingowym, to spowodowała, że grę Volition zanotowałem w pamięci. Wreszcie nadszedł dzień premiery, promocyjna wersja dotarła do naszej redakcji i oczywiście nie znaleźli się chętni na testowanie. Postanowiłem zatem Saints Row 2 wziąć na klatę sam. Dobrze zrobiłem?
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 21 października 2008, 23:43)
![]() Pro Evolution Soccer jest jedną z tych serii, która ma w Polsce wielkie grono miłośników i nie są to osoby raczej przypadkowe. Proste, najpopularniejsza tutaj dyscyplina sportu oraz najlepszy dotychczas jej symulator gwarantowały, że zainteresowanych będzie sporo. I z góry mówię - te pierwsze wrażenia niekoniecznie do tych maniaków są skierowane. Sam jestem typowym casualem, jeśli chodzi o gry piłkarskie na konsole i chociaż bardzo lubię w nie pograć ze znajomymi, czy nawet niekiedy samemu, to nie spędzam godzin nad rozpracowywaniem poszczególnych zagrań. W końcu to nie Virtua Fighter. Spójrzmy zatem na serię Seabassa okiem piłkarskiego laika. Fajnie jest?
Autor: Jakub Tepper
(niedziela, 19 października 2008, 14:28)
Fenomen serii Buzz! na konsolach Sony dotychczas skutecznie mnie omijał i chociaż zdawałem sobie sprawę, że setki tysięcy, a może nawet miliony osób doskonale się przy niej bawią, to pozostawałem nieugięty. W końcu, jakiś czas temu, podczas naszych redakcyjnych rozmów Emiel zaproponował mi, że odstąpi swoją wersję preview Buzz! Brain Bender na PSP, którą otrzymaliśmy od Sony. Na początku byłem pewien, że mowa tutaj o Buzz! Master Quiz, czyli przenośnej wersji wieloosobowego quizu. Pomyślałem sobie, że skoro ciągle jestem na walizkach, to będzie jak znalazł - a nuż jakaś sympatyczna pani w pociągu zgodzi się rozegrać partyjkę. W celach recenzenckich oczywiście. ![]() Tym większe zdziwienie mnie ogarnęło, gdy po odpakowaniu niewielkiej przesyłki znalazłem na płytce napis głoszący Buzz! Brain Bender. “Ki diabeł?” mruknąłem pod nosem, wrzuciłem UMD do konsolki i zabrałem za testowanie.
Autor: Maciej Kurowiak
(niedziela, 5 października 2008, 21:39)
Jakiś miesiąc temu pisaliśmy, że październikowy PC Zone, którego 200 numer ukaże się w środę, będzie zawierał bogate informacje o Deus Ex 3. Miłośników gier RPG i cyberpunkowych klimatów zapewne zainteresują szczegóły dotyczące fabuły ciągle bardzo tajemniczej produkcji firmy Eidos Montreal. Dzięki szczęśliwcom, którzy dostali numer PC Zone nieco wcześniej wiadomo już, gra będzie prequelem serii rozgrywającej się w roku 2027. W świecie korporacji produkujących biowszczepy, nasz bohater Adam Jansen - zwykły, szeregowy pracownik - zostaje wplątany w kabałę, której zapewne wolałby uniknąć. Pewnego pięknego ranka do laboratorium wpada grupa uzbrojonych po zęby komandosów i z rąk Adama zabiera sobie ściśle tajne plany. Autorzy, wśród których znajdziemy nazwiska ludzi zaangażowanych w cześć pierwszą Deus Ex, obiecują wiele usprawnień w stosunku do części drugiej (która nota bene budziła wśród graczy dość mieszane uczucia). ![]()
Autor: Aleksander Lemlich
(środa, 24 września 2008, 17:49)
Wszystkie fanki oraz fanów Jakuba Teppera zachęcamy gorąco do przełączenia kanału na TVN24 dziś punktualnie o 20:20. Wtedy też będziecie mogli zobaczyć tap-chana na ekranie, wypowiadającego się na temat WebKare! Tak tak, nasz Jakub trafił do telewizji, a konkretnie do programu Polska i Świat. Było emocjonująco, jak powiedział sam zainteresowany: kurde, cała d… mi się spociła.
Autor: Remigiusz Nowakowski
(czwartek, 4 września 2008, 10:46)
Wbrew, nieco mylącemu, tytułowi nie mam zamiaru pisać na temat deweloperki, upodobaniu do ziemniaczanych przekąsek czy też jesiennej depresji. Chciałem tylko przypomniać Wam, że już jutro (hurra!) na sklepowych półkach zagości Viva Pinata: Trouble in Paradise czyli druga część pozytywnie przyjętej gry rodzinnej ze studia Rare. Ze względu na fakt, że pierwsza odsłona Viva Pinata to jedyna gra, w której zdobyłem komplet 1000 punktów Osiągnięć (proszę śmiać się nieco ciszej, tam z tyłu!) zarówno ja, jak i moja córka jesteśmy bardzo zainteresowani “Problemami w Raju”. W związku z premierą firma uruchomiła portal społecznościowy poświęcony piniatom. Poprzez ten portal właśnie gracze będą mogli publikować “zdjęcia” ze swoich ogrodów a także dzielić się specjalnymi kartami, które (z wykorzystaniem kamery do Xboxa) pozwolą na implementowanie własnych wzorów piniat. Dodatkowo, w ramach promocji, już od jutra na brytyjskich stronach xbox.com niejaki Graeme “AceyBongos” Boyd (to taki europejski Major Nelson) będzie prowadził zabawę w “poszukiwanie skarbów”. Jak to będzie wyglądało?
Proste i zabawne. Tak w ogóle to właśnie w możliwości kreacji własnych zwierzaków upatruję największego potencjału zabawy. Pamiętajcie - europejska premiera Viva Pinata: Trouble in Paradise już jutro, zaś pierwsze wrażenia z gry powinny się pojawić na naszych łamach w ciągu nadchodzącego weekendu.
Autor: Michał Gołębiowski
(środa, 3 września 2008, 11:25)
Co tu dużo kryć - skośnoocy programiści nie marnują czasu i już niebawem “wyplują” na rynek kolejną grę rpg opartą na motywach japońskiego komiksu (12 książek) i serialu telewizyjnego (51 odcinków). Wybór padł na produkcje autorstwa Atsushi Okubo - Soul Eater. Nie oszukujmy się, historia nie jest szczególnie odkrywcza - co prawda nie łapiemy kolejnych pokemonów, ale… W odległej głuszy istnieje szkoła Shinigami, której zadaniem jest ochrona świata przed złem. A nawet przed Złym Demonem - Kishinem. By zapobiec odrodzeniu się sił ciemności do akcji przystępują pary uczniów, gdzie jedna z postaci jest mistrzem, druga bronią (na pewno większego absurdu dawno nie słyszeliście) Każdy duet walczy o dusze 99 demonów i czarownicy. Gdy wykonają zadanie - oręż przybiera postać najpotężniejszą z możliwych, która jest zdolna do pokonania Kishina. Soul Eater (w obu wersjach) to szybki, kolorowy hack&slash, widziany z perspektywy trzeciej osoby, pełen rozbłysków i kolorowych wybuchów. Do walki ze złem staną dobrze znami z anime bohaterowie (Maka Albarn, Soul Eater Evans, Tsubaki Nakatsukasa, Black Star, Franken Stein i inni), nie ma mowy o tworzeniu własnego herosa. Wszyscy fani japońskiej animacji powinni poczuć się mile połechtani, że nie tylko Dragon Ball czy Naruto korzystają z tego pomysłu. Za sterowanie odpowiadają oczywiście: stylus i Wiilot. Dziwnym faktem pozostaje istnienie dwóch wydawców: Square Enix (Wii) i Bandai Namco (NDS). Czyżby jakaś nowa polityka w produkcji gier w Japonii? Zainteresowanych tematem zapraszam na odpowiednie strony: obrazki z gier, reklama telewizyjna gry na NDS i anime z podpisami w zrozumiałym języku.
Autor: Michał Gołębiowski
(piątek, 29 sierpnia 2008, 23:50)
W świecie ogarniętym konsolowym szaleństwem klasyczne planszówki wydają się nie mieć racji bytu. Na szczęście, są jeszcze zapaleńcy, którzy przenoszą papierowe gry na ekrany maszyn. Niebawem na rynku pojawi się Scotland Yard w wersji na Nintendo DS. Pewnie wiele osób zastanawia się co to za tytuł. O „Monopoly” słyszeli praktycznie wszyscy, ale o tej grze? Spieszę z wyjaśnieniem. W oryginalnej zabawie, której akcja ma miejsce w Londynie bierze udział do 6 osób: od 2 do 5 policjantów, którzy muszą schwytać Pana X (jeden uczestnik). Plansza to obraz stolicy Wlk.Brytanii z naniesionymi liniami metra, autobusów, promów kursujących po Tamizie oraz trasami taksówek. Stróże prawa współpracując ze sobą, w ciągu 24 tur muszą odnaleźć ukrywającego się łotra, który ujawnia swoją pozycję raz na trzy lub cztery tury. Oczywiście, im liczba graczy bardziej zbliża się do maksymalnej tym lepsza zabawa. Wersja kieszonkowa wzbogacona zostanie o kolejne miasta: Nowy Jork, Berlin, Paryż i Amsterdam. Ale to nie wszystko. Oczywiście nie obejdzie się bez opcji multiplayer: w wypadku korzystania z jednej kopii gry do dyspozycji będzie jedynie Londyn, gdy korzystamy z dwóch lub więcej sztuk odblokują się pozostałe metropolie. Nie zapomniano o przesyłaniu krótkich wiadomości reszcie uczestników zabawy. Gdy w pobliżu zabraknie chętnych korzystania z uroków Scotland Yard DS ich rolę przejmie sztuczna inteligencja (do wyboru przewidziano kilka poziomów jej sprawności umysłowej). Dla każdego coś miłego.
Autor: Maciej Kaczyński
(piątek, 29 sierpnia 2008, 12:15)
Kolejny czwartek, kolejne dane o sprzedaży gier w Japonii.
Autor: Jakub Tepper
(niedziela, 24 sierpnia 2008, 15:20)
![]() Zdaję sobie sprawę, że pisanie o sequelu gry, której pierwsza część de facto nie ukazała się w Polsce i to właśnie dopiero na nią ostrzy sobie zęby grono miłośników gier muzycznych jest może odrobinę niestosowne, natomiast urządzona przez Harmonix prezentacja Rock Band 2 była na tyle sympatyczna, że trudno pozostać wobec niej obojętnym.
Autor: Jakub Tepper
(sobota, 23 sierpnia 2008, 22:34)
Z Inifinite Undiscovery zetknąłem się dosłownie tylko na parę chwil testując grę na ogólnodostępnym standzie. I mimo, że ostatnio Square Enix udało się i mnie zainteresować tą pozycją, to te kilka minut podziałało zdecydowanie na jej niekorzyść.
Autor: Jakub Tepper
(sobota, 23 sierpnia 2008, 21:19)
![]() Na szczęście kiepsko zapowiadający się Sonic Unleashed nie jest jedyną oczekiwaną grą z jeżem w roli głównej. O Sonic Chronicles od czasu do czasu zdarzało nam się pisać, natomiast w Lipsku po raz pierwszy położyliśmy na nim ręce. Niestety już w pierwszym momencie spotkał mnie spory zawód, ponieważ podtytuł Das Dunkele Brudershaft oznaczał tylko jedno - gra jest w języku Goethego, którego niestety nie zdarzyło mi się opanować. Dlatego mogę donieść głównie o tym, co zanotowały moje oczy. A zostały one uraczone jedną z ładniejszych gier na DS w ogóle. Sonic wygląda prześlicznie, jest bajecznie kolorowy i bardzo fajnie się porusza. Akcje śledzimy z góry, natomiast podczas walk widok zmienia się w pseudo-3D. Pojedynkować będziemy się turowo, natomiast nie udało mi się rozgryźć pokazanego wówczas menu. Nie udało mi się zbyt wiele o Sonic Chronicles dowiedzieć, natomiast w tym przypadku niemal pewien jestem, że Bioware dostarczy tytuł przynajmniej niezły. Doskonale znany świat, świetna oprawa graficzna oraz autorzy, którzy na RPG zjedli zęby - to się nie może nie udać. ![]() ![]() ![]()
|
|