tapchan avatar
Chun-Li tylko dla 500 szczęściarzy
Autor: Jakub Tepper (czwartek, 6 listopada 2008, 13:46)

rltop

No proszę, jaka śliczna Chun-Li w czerni i wersji nieco odmłodzonej. Ta piękna, 12cm figurka ukaże się jeszcze w listopadzie i trafi do rąk jedynie 500 szczęściarzy, którym się uda być przed innymi. Można by przypuszczać, że w związku z tym producent, firma Organic, zażyczy sobie bajońskiej sumy za swoje dzieło. Na szczęście nic z tych rzeczy - niecałe 5000 jenów to więcej niż BigMac z Colą, ale zdecydowanie mniej, niż inni chcą za takie limitowane edycje. Ujęcia z każdej strony do obejrzenia tutaj. Nic, tylko brać.

Dodaj do: dodajdo




Komentarze:
8 komentarzy w "Chun-Li tylko dla 500 szczęściarzy"
  1. # Max666, 6 listopada 2008 o 13:52

    Ta z tylu w niebieskich wlosach wydaje sie ciekawsza. Gdzies juz ja widzialem tylko nie pamietam gdzie to chyba jakas bijatyka byla.

  2. wynmacher avatar # Wynmacher, 6 listopada 2008 o 13:57

    Darkstalkers inna seria Capcomu…i owszem też wolał bym tamtą.

  3. # neozes, 6 listopada 2008 o 14:13

    Tapchan, a takie pytanie z ciekawości. Masz jakieś dane na temat tego, jak w Japonii wygląda kwestia z gwałtami, tudzież molestowań seksualnych?

    Z tego co się orientuje Japończycy są dość mocno bombardowani dużymi ilościami kobiecych okrągłości i zastanawia mnie, czy to się jakoś odbija na społeczeństwie, czy też może jest tego tak dużo, że nie wywiera to istotnego wpływu.

  4. tapchan avatar # Jakub Tepper, 6 listopada 2008 o 14:26

    neozes, też mnie to nieco ciekawiło,ba, bardzo się w tym temacie martwiłem. Niektóre pokazywanie krągłości (lub ich braku w przypadku dzieci) jset nawet jak dla mnie (sic;) obrzydliwe, więc podowiadywałem się nieco, natomiast nic ponad normę nie stwierdziłem. Najwidoczniej są jakoś kulturalnie uodpornieni na tego typu rzeczy. Inna sprawa, że nie mam twardych danych, którymi mógłbym się podeprzeć - może znajdzie się jakiś szperacz, który stwierdzi inaczej. Ja wietrzę w tym wiele zagrożeń, ale Japończycy zdają się tym niespecjalnie przejmować.

  5. # blazej, 6 listopada 2008 o 14:57

    Co więcej Japończycy mają tendencje do stylizowania bohaterek komiksów, anime, hostess etc. na uczennice z krótkimi spódniczkami i kokardą we włosach (co i po tej figurce widać).

    ps. Kiedy figurka będzie dostępna w empiku? ;-)

  6. # ols, 6 listopada 2008 o 16:01

    Aż poguglałem za statystykami, okazuje się, że w Japonii jest znacząco mniej gwałtów niż gdzie indziej:
    gmu.edu/facstaff/sexual/brochures/WorldStats2005.pdf
    http://www.christianparty.net/rapereportsworldwide.htm
    Pozostaje pytanie o to, jak rzeczywista liczba gwałtów przekłada się na oficjalne dane - przykład USA, gdzie prawdopodobieństwo zgwałcenia jest statystycznie ponad 1000 (sic!) razy większe wskazuje na to, że statystyki odzwierciedlają raczej zwyczaje prawne panujące w danym kraju.

  7. # neozes, 6 listopada 2008 o 16:50

    Prawdopodobnie dlatego, że Japonia jest krajem silnie kolektywnym, to i łatwiej jest tępić zachowania społecznie niepożądane. Mało kto się odważy na gwałt, bo później zwyczajnie już by nie miał życia, nie wspominając o wymiarze sprawiedliwości.
    Innym powodem może też być duże zagęszczenie ludności. Po prostu nie ma gdzie gwałtu dokonać :P

    Jeszcze innym powodem może być nawet samo postrzeganie gwałtu. Tudzież ilość zgłoszeń takowych. Możliwe, że kobiety zgwałcone tracą także swoją twarz i stąd mało która o tym w ogóle mówi.

    Ktokolwiek tworzy takie statystki musi wziąć pod uwagę kontekst kulturowy przy ich interpretacji, a również przy samym pomiarze danych, bo inaczej mogą wyjść zupełnie nienadające się do użytku liczby.

    Zastanawiam się również, na ile można uważać, że mnogość tych bodźców seksualnych przyczynia się do swojego rodzaju uniewrażliwienia. Czy takie zjawisko jest w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę, że te bodźce nie działają na nas bez powodu, nie ma to nic wspólnego z gustem czy też osobistymi preferencjami. Jest to mechanizm czysto przyczynowo skutkowy na poziomie “naturalnym”.

  8. zaba avatar # Zaba, 7 listopada 2008 o 01:27

    Co do poędów Japończyów, to nie jest jakiś specjalnie wybujały. Mają porno, mają kostiumy i “zabawki”, ale tak jest wszędzie. Ich kręcą mundurki szkolne, nas kręcą np. pokojówki/pielęgniarki (takie mam wrażenie) i to tyle.
    Co do gwałtów. Ich liczbę trudno stwierdzić, ponieważ ofiarami takowych padają z pewnością nieletnie prostytutki, które dorabiaą sobie do kieszonkowego. Preceder ten nazywa się enjokousai. Słowem, panienka “bawiąca” się w prostytucję popełnia przestępstwo, więc raczej prędko na posterunek nie pobiegnie, do tego, w wypadku tego “hobby”, dość trudne byłoby ustalenie czy gwałt faktycznie miał miejsce. Japonki z tego co wiem zazwyczaj starają się nie prowadzić spraw w tej kwestii ze względu na olbrzymią dawkę nieprzyjemnych doznań związanych z procesem. Zapomniałem jaki był powód tego postępowania, ale wiązał się z jakimś absurdalnym prowadzeniem tego typu spraw.

Musisz być zalogowany aby pisać komentarze.