|
Felieton - Resident Evil 5: Hiszpańska Odyseja
Autor: Przemek Zamęcki
(czwartek, 2 sierpnia 2007, 16:14)
W świecie gier video problem rasizmu dotychczas niemal nie występował. Interaktywna rozrywka jest w głównej mierze nastawiona na czerpanie profitów ze sprzedaży, a co za tym idzie w zdecydowanej większości poruszane tematy z reguły nie wykraczają poza ogólnie przyjęte normy. Oczywiście nie znaczy to, że brakuje tytułów w ten czy inny sposób łamiących te zasady. Jeżeli więc o grach słyszymy w tzw. mediach mainstreamowych, to w 90% przypadków będzie to narzekanie na ich brutalność. Niestety, jakimś trafem, świat XXI wieku w dużo większym stopniu niż na przemoc, reaguje na przejawy jakiegokolwiek rasizmu, nawet tego wyimaginowanego. Dwudziestego szóstego lipca firma Capcom udostępniła pełną wersję zwiastuna swojej najnowszej produkcji zatytułowanej Resident Evil 5. To uznana i wielbiona przez wielu fanów seria gier, w której przebijając się przez hordy zombie ratujemy ludzkość przed rozprzestrzeniającą się zarazą. Wyjątkiem była część czwarta, gdzie poszukując zaginionej córki amerykańskiego prezydenta jednymi z głównych przeciwników byli wieśniacy. Dodajmy do tego, że najprawdopodobniej hiszpańscy wieśniacy, bowiem w trakcie gry w tym języku się ze sobą porozumiewają. W części piątej główny bohater trafia do Afryki. Nie wiemy dlaczego tam jest, nie znamy fabuły gry. Widzimy tylko jakąś wioskę, w której prawdopodobnie szerzy się bezprawie oraz panuje zaraza. Zaraza, zmieniająca jej mieszkańców w żywe trupy. Potem następuje sekwencja migawek jak atakowany przez zombie bohater gry usiłuje ratować swoje życie poprzez ich eksterminację. Wkrótce po opublikowaniu tego trailera jeden z blogów zrzeszających afrykańskie kobiety, Black Looks, postanowił poinformować świat, że w grze można dopatrzeć się elementów rasistowskich. Oto bowiem, na Czarny Ląd przybywa biały człowiek aby zabijać tubylców. Nie ma żadnego znaczenia, że są to zombie, nieważne jest płynące z ich strony zagrożenie, liczy się to, że przedstawia się ich jako dzikusów, a biały nosi na sobie wojskowy uniform. Idiotyzm, powie pewnie wielu i na cały problem zwyczajnie machnie ręką. Owszem, ale doszukanie się w tym wszystkim przesłania rasistowskiego nie jest do końca bezpodstawne. Wystarczy sięgnąć do historii. Przez wieki Europejczycy kolonizowali nowe i nieznane terytoria niosąc ich mieszkańcom nie tylko kaganek oświaty i wiedzę medyczną, ale także choroby, śmierć, niewolnictwo i wyzysk. Jednak czy wobec tego, że jeden człowiek w przeszłości wyrządził drugiemu krzywdę mamy zrezygnować z licentia poetica? Zdarza się, że od czasu do czasu pojawi się gra w całkowicie jawny sposób nawołująca do dyskryminacji. Wspomnę chociażby tylko “Ethnic Cleansing”, niskobudżetową produkcję promującą ideologię nazistowską. Jednakże próba wrzucenia do jednego kotła tego tytułu i gry firmy Capcom nie przyszłaby chyba do głowy największemu nawet przeciwnikowi elektronicznej rozrywki. Michael Clancy w artykule zatytułowanym „Resident Evil 5: White Man Shoots Black Zombies,” zamieszczonym na internetowej stronie The Village Voice pisze, że Ameryka jest krajem z ponurym dziedzictwem prześladowań rasistowskich i piętnem niewolnictwa. Trudno się nie zgodzić, jednakże jest to także kraj, w którym w dalszym ciągu nie zakazano działania organizacjom nazistowskim. Autor, problemu rasizmu dopatruje się nawet w samych zombie. Bycie ugryzionym przez nieumarłego stwora lub dostanie się do krwiobiegu ofiary jego krwi jest zaraźliwe. Bardzo przypomina to możliwość zarażenia się w podobny sposób wirusem HIV, który czyni w Afryce prawdziwe spustoszenie. Ale czy uszyte tak grubymi nićmi powiązanie faktów przemawia na korzyść ludzi oskarżających grę o rasizm? Jakoś nie słyszeliśmy oburzenia ze strony władz Hiszpanii lub też organizacji zrzeszających hiszpańskich wieśniaków (ciekawe czy są takie), aby wystosowały one protest w związku z premierą Resident Evil 4. Najwidoczniej biały zabijający białego już nikogo nie dziwi. Za to było głośno w momencie premiery gry Ghost Recon 2, kiedy to rząd Korei Północnej próbował doprowadzić do zablokowania premiery. Oczywiście nie chciałbym tu stawiać znaku równości pomiędzy totalitarną władzą a obrońcami praw tej, czy innej mniejszości, ale dowodzi to jak przewrażliwione mogą być strony stojące do siebie w całkowitej opozycji. Być może prawda o nas samych jest taka, że aby dostrzegać wszędzie wokół siebie przejawy rasizmu, samym trzeba zostać rasistą. Akcja gry ma miejsce w Afryce. Czy wobec tego głównymi przeciwnikami powinni być znowu hiszpańscy wieśniacy? Oni przynajmniej nie będą mieli pretensji. Sprawdź również:
Komentarze:
4 komentarze w "Felieton - Resident Evil 5: Hiszpańska Odyseja"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|