|
Gry, które ratują życie
Autor: Marcin Manowiecki
(środa, 29 sierpnia 2007, 13:37)
Pamiętam dokładnie jak na jesieni w 2001 roku trafiłem do sklepu, gdzie ujrzałem tę grę w akcji. Ciężko mi było oderwać się od jednego z wystawionych w nim telewizorów i tego, co na nim zobaczyłem. Nogi się pode mną ugięły a oczy rozbłysły rządzą posiadania. Oszałamiająca grafika, przygniatająca wręcz ilość poligonów wylewających się z ekranu i niesamowicie wykonane refleksy odbijające się w karoserii samochodu. To, z jakim kunsztem i pietyzmem były wykonane nie tylko auta, ale również otoczenie zwyczajnie powalało. Perfekcyjnie zaprojektowane i zrealizowane trasy, (również szutrowe, co było nowością dla tej serii), ilość detali oraz fizyka sunących majestatycznie pojazdów… Mógłbym tak jeszcze długo, ale nie w tym rzecz. Wszyscy, którzy interesują się chociaż trochę grami wiedzą, że mowa oczywiście o Gran Turismo 3. Gra bodajże kilka miesięcy wcześniej ukazała się w tamtym czasie i została wydana na konsolę firmy Sony – PlayStation 2. Oczywiście, że czytałem wcześniej o tej grze oraz oglądałem różnego rodzaju zdjęcia. Dopiero w tym sklepie oglądając ją w akcji uświadomiło i dotarło do mnie to, że wygląda ona jeszcze lepiej niż mogłem to sobie wyobrazić. Wychodząc wiedziałem już co mam robić.
Miałem do kupienia konsolę, GT3 oraz najlepszą wtedy kierownicę Logitecha, specjalnie dedykowaną tej grze. Przyznaję, że nie byłem gotowy na taki wydatek a sam zestaw, jaki sobie wymyśliłem kosztował wtedy niemało. Zastosowałem zasłyszaną metodę przyjaciółki, która kupując kolejną, 150-tą parę ukochanych butów wypowiedziała swoją maksymę życiową. „Nie ważne ile to kosztuje, istotne jest - skąd wziąć na to pieniądze”. Nie pamiętam dokładnie co wtedy wymyśliłem ale kilka dni później wracałem do domu z trzema, różnej wielkości pudełkami. Nie muszę chyba opisywać jak wyglądała moja twarz oraz tego jak się czułem lecąc czym prędzej żeby rozpakować moje nowe zabawki i podłączyć do telewizora oraz kina domowego. Każdy, kto kupił swoją pierwszą i każdą kolejną konsolę wie, jakie to jest uczucie. Grałem w dzień i w nocy, grałem w każdej wolnej chwili. Przyszła zima, spadł śnieg i zrobiło się ciemno na dworze. Któregoś dnia wracałem autem z porannych zakupów. Przejechawszy mniej więcej 1/3 drogi dojechałem do świateł. Czekałem na zielone, miałem przejechać przez skrzyżowanie i skręcić w lewo. Zwykły zakręt pod kątem 90º tyle że trochę wąski. Służby Miejskie, jak co roku, były zaskoczone tym, że w zimie może padać śnieg. Ten akurat padał wtedy złośliwie przez całą noc i możecie się domyśleć jak wyglądała jezdnia. Żółte, zielone i… jadę. Prawdopodobnie za szybko próbowałem wejść w zakręt albo było tak cholernie ślisko i droga była oblodzona, że prędkość nie miała tutaj większego znaczenia. Pierwszy raz w życiu wpadłem w poślizg. Zarzuciło mi tyłem i sunąłem bokiem na drzewo znajdujące się po prawej stronie. Szybki skręt kierownicy w drugą stronę i za chwilę jechałem już dalej bez żadnych fajerwerków tak jakby nigdy nic się nie stało. Do dzisiaj mam takie przekonanie, że GT3 uratowało mi wtedy skórę. Te tysiące przejechanych kilometrów, trasy i zakręty znane praktycznie na pamięć, setki wykonanych wirtualnych poślizgów oraz kierownica spowodowały u mnie taką a nie inną reakcję w tamtej chwili. Teoria jest w sumie prosta i można jej się wyuczyć na pamięć, ale wprowadzić ją z zimną krwią w chwili zagrożenia, na dodatek w sytuacji prawdziwej to już zupełnie inna bajka. Każdy wie jak wyglądała kiedyś nauka jazdy a i obecnie na kursach prawa jazdy nie uczą chyba praktykować takich rzeczy. Możliwe, że opisana przeze mnie sytuacja oraz to, że grałem w tamtym czasie w GT3 nie mają ze sobą nic wspólnego. Możliwe, że był to wyłącznie zbieg okoliczności niemający żadnego znaczenia. Nieistotne, tak właśnie będę pamiętał i odbierał tamto zdarzenie. Między innymi dlatego nadal interesuję się grami. Uważam też, że oprócz rozrywki wiele tytułów potrafi nas czegoś nauczyć i spowodować, że możemy być lepsi w prawdziwym życiu. Jestem ciekaw, jakie są Wasze przemyślenia na ten temat i czy również znaleźliście się kiedyś w nietypowej sytuacji mając uczucie, że jakaś gra pomogła Wam wyjść z niej bez szwanku.
Komentarze:
7 komentarzy w "Gry, które ratują życie"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|