|
Japońskie paradoksy: erotyka dla dzieci - tak, walki - nie
Autor: Jakub Tepper
(piątek, 1 sierpnia 2008, 17:05)
![]() W Polsce z dwojga “złego”, z reguły jako źródło szatana wybiera się erotykę. Brutalność, krew i flaki zaś stanowią chleb powszedni. Tak jest przynajmniej w telewizji i filmach puszczanych o 20. W Japonii sytuacja wygląda zgoła inaczej, w tamtym kraju nagi organizm ludzki jest znacznie bardziej “oswojony”, nie stanowi tematu tabu. Trudno jednak tłumaczyć uwarunkowaniami historycznymi wydawanie gier o silnym kontekście erotycznym dla dzieci. Na powyższym zdjęciu znajdują się dwie reklamy gier - Soul Calibur IV oraz Moe Suta (o którym pisałem tutaj). Bijatyka od Bandai Namco dozwolona jest od lat 15. Druga pozycja zaś, jak widać, reklamowana jest przez półnagiego anioła, z obnażonym biustem, w rajstopach i niedwuznacznej pozycji. Dziewczynka na dodatek kieruje do czytelników słowa “nie porobisz ze mną …?“. I co? I Moe Suta kupić legalnie mogą już dwunastolatkowie. Japońskie paradoksy nie przestaną mnie zadziwiać. Sprawdź również:
Komentarze:
4 komentarze w "Japońskie paradoksy: erotyka dla dzieci - tak, walki - nie"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|