|
Pierwsze wrażenia: Fallout 3
Autor: XYZ
(sobota, 1 listopada 2008, 21:48)
Tym razem pominę wstęp, bo i co można w tym temacie napisać? Fallout był świetny. Fallout 2 to jedna z najlepszych gier wszech czasów. A Fallout 3? Na ten tytuł czekały miliony. Do tego autorzy zafundowali wielu z nas niepotrzebne stresy, ponieważ można było przypuszczać, że Fallout 3 będzie jakąś strzelanką czy innym wynalazkiem.
Dlatego też, na samym starcie muszę więc wszystkich uspokoić. To nie jest strzelanka osadzona w post apokaliptycznym świecie. To rasowe RPG, w którym połączono system walki turowej z walką w czasie rzeczywistym. Sprawdza się to cudownie i nikt nie powinien mieć problemów z rozgrywką. W praktyce wygląda to tak, że walcząc w czasie rzeczywistym możemy w dowolnym momencie zatrzymać grę i dowolnie rozdysponować punkty akcji np. na precyzyjny strzał w określoną część ciała. Po wykorzystaniu wszystkich punktów nie pozostaje nam nic innego jak powrót i walka “na żywo” do momentu odnowienia się punktów akcji. Jest to naprawdę bardzo proste, aczkolwiek zdolności nabyte w grach FPP na pewno nie zaszkodzą, bo walcząc w czasie rzeczywistym często można rozstrzygnąć pojedynek dużo szybciej i prościej (np. uciec). Jednakże to nie system walki przesądza o tym, że Fallout 3 to RPG. Już od samego początku jesteśmy atakowani dziesiątkami questów, z których każdy ma dodatkowe (opcjonalne) subqesty, a ponadto daje możliwość rozwiązania ich na kilka sposobów (tradycyjnie mamy wybór między dobrem, a złem, np. zamiast wykonać misje możemy kogoś oszukać i zgarnąć nagrodę itp. itd.). Napotkane postacie oferują dziesiątki różnych opcji dialogowych, na które dodatkowo wpływ ma charakterystyka naszej postaci (odpowiednie cechy zwiększają możliwości dialogowe), która jest bardzo rozbudowana i obejmuje naprawdę sporo różnego rodzaju statystyk, zdolności itp. Po uruchomieniu wita nas fajne intro nawiązujące do poprzednich części (”War, war never changes…”) oraz interesujący sposób kreacji bohatera. To co rzuca się w oczy na samym wstępie to poziom trudności. Gra jest trudna i stanowi spore wyzwanie. Pomimo, że swojego bohatera ukierunkowałem raczej na twardziela, który najpierw strzela, a potem zadaje pytania, to ilość zgonów, jakie zaliczałem, była nadzwyczaj spora. Zabić nas może praktycznie wszystko i nawet najzwyklejsi przeciwnicy stanowią spore niebezpieczeństwo. Do tego w zasadzie już na samym początku spotykamy przeciwników z minigunami, wyrzutniami rakiet czy też wzmocnionymi shotgunami i musimy nieźle się natrudzić, aby nie skończyć jako mokra plama. Całości dopełnia niewielka ilość pieniędzy, amunicji i środków leczących. Oprawa graficzna jest dobra. Świat wydaje się dosyć monotonny ale nikt chyba nie oczekuje, że po wojnie atomowej będzie wesoło i kolorowo. W zasadzie wszędzie otaczają nas ruiny i piaskowe pustynie, co zostało odwzorowane w sposób taki jak potrzeba. Postacie prezentują się poprawnie - tzn. podobnie jak w Oblivionie. Oczywiście trudno oczekiwać, że aktualnie zrobi to na kimś wielkie wrażenie tym niemniej oprawa wizualna jest niezła. Wrażenie robią płynnie zmieniające się pory dnia. Muszę przyznać, że po pierwszych kilku godzinach nie wczułem się jakoś specjalnie w fabułę. Dodatkowe zadania również nie są porywające. Ponadto wysoki poziom trudności oraz specyficzny klimat świata, w którym możemy liczyć tylko na siebie sprawia, iż nie jest to tytuł na kilka wieczorów, w który można grac w przerwach pomiędzy Klanem, a M jak Miłość. Klimat jest ciężki i brutalny czego najlepszym przykładem jest sam początek gry, gdy w zasadzie na “dzień dobry” możemy unicestwić całe miasteczko bombą atomową. Również liczne zgony pokazują, że nie jest o tytuł dla dzieci - odpadające kończyny, fruwające głowy to wszystko jest tu na porządku dziennym. Po 6h gry nie ma się pojęcia o co chodzi w głównym wątku fabularnym. Co gorsza większość walk jest chaotyczna i tak naprawdę to z wrogiem walczymy głównie dlatego, że to on nas atakuje. Nie wiadomo na dobrą sprawę dlaczego i po co. Ogromny obszar oraz konieczność pokonywania mapy na piechotę (pierwszy raz do każdej lokalizacji trzeba się dostać “ręcznie”) tylko zwiększają uczucie zagubienia (nawigacja często jest niedokładna - problemy są zawsze w przypadku piętrowych lokalizacji). Fabuła zaczyna się rozkręcać dopiero po około 12h gry i to przy założeniu, że większość dodatkowych wątków po prostu olejemy. Obawiam się niestety, że wiele osób może tak długo nie wytrwać, zwłaszcza że dopiero po takim okresie gry zaczynamy sobie dobrze radzić na polu walki (mamy odpowiednie umiejętności, dużo amunicji i zapas środków leczących). Trochę niepokoją długie loadingi, które występują w zasadzie przy każdej zmianie pomieszczenia/budynku. Ponieważ otwarte przestrzenie są spore to i wczytują się długo co jest dosyć uciążliwe. Jaki jest więc Fallout 3 ? Trudny, ciężki oraz niesamowicie rozbudowany. Obawy, że będzie to czysta gra akcji można już włożyć między bajki. Oto jest bowiem przykład klasycznego RPG, których w ostatnich czasach jest jak na lekarstwo. Oczywiście nie spodziewam się, że trzecia część dorówna legendarnemu Fallout 2, natomiast spodziewam się tego, że będzie solidnym RPG i zapewni każdemu, kto tylko będzie chciał docenić jej walory, wiele godzin świetnej przygody. Prognozowana ocena 5. Sprawdź również:
Komentarze:
16 komentarzy w "Pierwsze wrażenia: Fallout 3"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|