|
Pierwsze wrażenia: Pro Evolution Soccer 2009
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 21 października 2008, 23:43)
![]() Pro Evolution Soccer jest jedną z tych serii, która ma w Polsce wielkie grono miłośników i nie są to osoby raczej przypadkowe. Proste, najpopularniejsza tutaj dyscyplina sportu oraz najlepszy dotychczas jej symulator gwarantowały, że zainteresowanych będzie sporo. I z góry mówię - te pierwsze wrażenia niekoniecznie do tych maniaków są skierowane. Sam jestem typowym casualem, jeśli chodzi o gry piłkarskie na konsole i chociaż bardzo lubię w nie pograć ze znajomymi, czy nawet niekiedy samemu, to nie spędzam godzin nad rozpracowywaniem poszczególnych zagrań. W końcu to nie Virtua Fighter. Spójrzmy zatem na serię Seabassa okiem piłkarskiego laika. Fajnie jest?
I fajnie, i niefajnie. Dawno nie miałem tak mieszanych odczuć odnośnie żadnej gry po spędzeniu z nią ledwo kilku godzin. We wstępnym testowaniu skupiłem się na trybach, które nie były dostępne w demie, bo na jego podstawie już i tak pewnie większość z Was wyrobiła sobie zdanie o nowym, starym systemie gry. ![]() Na początek odpaliłem Be a Pro, ponieważ idea prowadzenia zawodnika “od zera do bohatera” zawsze wydawała mi się interesująca. Japońskie podejście wróży tutaj sporo fajerwerków, ponieważ w tego typu rozgrywce zdają się specjalizować, ale niestety… Tryb ten w ogóle nie przykuł mnie do zabawy i w trakcie już pierwszego meczu niemal zasnąłem. Początek zapowiada się ok - kreator piłkarza jest bardzo rozbudowany i naprawdę udało mi się skleić zawodnika podobnego do mnie (chociaż żona miała odmienne zdanie na ten temat). Po wybiegnięciu na boicho też niby fajnie wygląda, kamera jest ok, pokazuje grę jakby zza pleców, pod kątem (można ustawić standardową). Co zatem nie gra? Sam mecz jest nudny jak flaki z olejem i niestety większość jego czasu spędzamy na obserwowaniu jak radzą sobie komputerowi piłkarze. Gdy już piłka do nas trafi (możemy o nią poprosić) to z reguły równie szybko nas opuszcza, bo samotne rajdy nie zdają tutaj egzaminu, więc trzeba grać zespołowo. Nie chciało mi się w Be a Pro zgłębiać, nie było zresztą na to czasu, ale pierwsze wrażenie bardzo złe. Zabrakło też jakiejkolwiek fabuły, na którą liczyłem u Japończyków. W serii baseballowej Powerpro tego samego dewelopera mamy całą masę pogaduszek i elementów rozwoju nie tylko na boisku - liczyłem na coś podobnego. Przeliczyłem się. Dalej tryb Ligi Mistrzów - wszystko ładnie, jest hymn UEFA, są oficjalne znaczki itp. - robi to klimat, nie powiem. Wrażenie psuje oczywiście niepełna licencja na kluby, natomiast i tak rozgrywanie meczy w rzeczywistej otoczce to na pewno krok do przodu. Jeden z niewielu. Należy też wspomnieć o animacji, która przynajmniej w trybie dla jednego gracza jest bardzo płynna i zwolnień nie stwierdziłem - ani w trakcie meczu, ani na powtórkach. ![]() Ostatnią rzeczą, którą sprawdziłem to tryb online. I muszę z góry napisać - jest źle. Testowałem z nieznajomymi graczami z zagranicy, oraz z Radkiem Zaleskim z Agory i niestety efekt był za każdym razem niemal opłakany. Kod sieciowy zdaje się być żywcem przeniesiony z poprzedniej edycji gry, ponieważ wciąż mamy do czynienia z teleportującą się piłką i zawodnikami, ze zwolnieniami, z dziwnym rozstrajaniem obrazu. Tragedia. Nie łączymy się niestety ze sobą bezpośrednio, a przez jeden z kilku serwerów Konami i wygląda na to, że wybitnie nie radzą sobie one z zadaniem. Pomijam już niewygodnie rozwiązane lobby oraz brak możliwości zapraszania znajomych do meczu - to spore niedopatrzenie, bo jeśli się z kimś nie umówimy w inny sposób, to z poziomu gry nie jesteśmy w stanie poinformować go, że chcemy razem zagrać (nie licząc dashboardu). Słabo. Co jeszcze rzuciło się w oczy podczas wspólnego testowania gry, to jakby niższy poziom trudności w momencie grania po sieci. Oboje z Radkiem graliśmy silnymi drużynami i bez problemu potrafiliśmy jednym zawodnikiem przebiec pół boiska mijając po drodze kilku pomocników i obrońców. Symulator? Niespecjalnie. Mamy podejrzenia, że to uproszczenie rozgrywki i celowe ogłupienie AI, które miałoby na celu zmniejszenie lagów. Na chwilę obecną trudno wyrokować na 100%, ale nie wygląda to ciekawie. Podsumowując - nie wiem co powiedzieć. Z jednej strony strasznie biedna grafika, w porównaniu do FIFY śmieszne animacje piłkarzy, fatalny tryb online… Z drugiej jednak to PES, gra cholernie wciąga i nawet jeśli się na nią wkurzymy, to po kilkunastu minutach chcemy grać dalej. Ale kurczę, to już nie jest zasługa Seabassa i jego ekipy. Nie zrobili nic nowego, po prostu udało im się nie zepsuć tego, co było dobre. W skrócie - czy to prawdziwie next-genowy PES? Nie. Ja biorę FIFĘ. PS. Testowałem wersję na Xboxa 360. Sprawdź również:
Komentarze:
16 komentarzy w "Pierwsze wrażenia: Pro Evolution Soccer 2009"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|