
Do premiery najnowszej gry z Bondem - Quantum of Solace pozostał jeszcze niecały miesiąc. Ale to nie oznacza, że na wcielenie sie w agenta 007 musimy czekać aż do listopada. Dzięki wspólnej akcji Coca Cola i Activision, można bowiem samemu zobaczyć, czy jest na co czekać.

Quantum of Solace działa na silniku znanym z Call of Duty 4: Modern Warfare, więc nie wygląda źle. To co mnie zniesmaczyło, to fakt, że demo zablokowano na 30fpsach. Nie widzę tu nic, co wymagałoby takiego kompromisu. Szczególnie, że mówimy o pececie, w którym podobny zabieg jest skończonym kretynizmem.
Niespecjalnie popisali się również twórcy poziomu. Jasne, poziemia raczej nie są tworzone po to, żeby wyglądały pieknie, ale to już przesada. Otoczenie jest szare i potwornie nudne. Naprawdę ciężko było wybrać gorsze miejsce na zachwalanie nowej gry.

Sama gra jest prezentowana albo z widoku FPP, albo TPP. Przez większość gry poruszamy się w pierwszym trybie. Natomiast drugi włącza się w momencie chowania się za przeszkodami. Bo oczywiście tego zabraknąć nie mogło.
Muszę przyznać, że system ten jest całkiem niezły, choć niezbyt rozbudowany. Jednym przyciskiem chowamy się za przedmiotami. Jeżeli chcemy zmienić kryjówkę wskazujemy inne miejsce i trzymamy przycisk, a Bond tam biegnie. Można oczywiście strzelać na ślepo, bez wychylania się zza schronienia, ale to zupełnie bez sensu. Zdecydowanie lepiej jest zaryzykować i przycelować do przeciwnika. Szczególnie, że zdrowie 007 się automatycznie regeneruje. Jak na mój gust, nieco nawet za szybko, ale to może na potrzeby dema.
To co mnie tylko smuci, to fakt, że gra wygląda na potwornie liniową i oskryptowaną. Oczywiście, dla jednych to nie jest wada, w końcu dzięki temu latwiej przedstawić “filmowość” rozgrywki. Ale absolutnie traci sens granie w taki tytuł więcej niż jeden raz.
Mamy tu więc wszystko to, czego możemy oczekiwać od gry akcji końca AD 2008. W każdym razie prawie wszystko, bo nie uświadczyłem żadnego quick time eventu. Mam tylko nadzieję, że w pełnej wersji również ich nie zobaczę.
Podsumowując ten mały wycinek rozgrywki, który jest w demie, jestem usatysfakcjonowany. Nie jest to może arcydzieło, ale porządna rzemieślnicza robota, i nic tylko życzyć żeby każda gra na podstawie filmu była co najmniej tak (potencjalnie) dobra, jak Quantum of Solace.

A poniżej film z przejścia całego dema.
Owszem, całe demo przechodzi się w niecałe 4 minuty. Powiedziałbym, że dlużej ogląda się wszelkie reklamówki przed i po ukończeniu poziomu, niż faktycznie się gra. No, ale cóż, darowanemu koniowi…
Po tym mikroskopijnym wycinku jednak stwierdzam, że chyba nie ma sensu kupować tej gry. W każdym razie nie teraz, kiedy wychodzi tyle lepszych gier. A Quantum of Solace można będzie nabyć za kilka miesięcy, kiedy cena spadnie do akceptowalnego poziomu za kilkugodzinną okryptowaną i liniową rozgrywkę bez trybu dla wielu graczy.
A dla chętnych. Demo można pobrać stąd.
Komentarze:
8 komentarzy w "Pierwsze wrażenia: Quantum of Solace Demo"