|
Pierwsze wrażenia - Soul Calibur 4
Autor: XYZ
(niedziela, 5 października 2008, 18:05)
Po wielu przebojach logistycznych w dniu wczorajszym otrzymałem wreszcie długo oczekiwaną przesyłkę zawierająca najnowszą odsłonę serii Soul Calibur. Pomijając wszystkie wstępy i nudne nawiązania, które nikogo nie interesują skupię się od razu na początkowych wrażeniach wynikających z obcowania z tym tytułem. Powszechnie wiadomo, iż pierwszą rzeczą na jaką każdy z nas zwraca uwagę jest grafika. Zanim jednak mamy szansę ją obejrzeć stykamy się zazwyczaj z tzw. intrem. Seria Soul Calibur od dawna słynęła z doskonałych wprowadzeń, tym bardziej zawiodłem się oglądając to co zaprezentowała część czwarta. Intro jest marne, zupełnie brak w nim dynamiki i jest po prostu nijakie (trochę sytuację ratuje Yoda).
Po tym „fantastycznym” widowisku wita nas równie ciekawe menu. Wybieramy podstawowy tryb dla jednego gracza (Story), mijamy ekran wyboru postaci (na próbę wybrałem ekskluzywną postać na Xboxie – Yodę) i rozpoczynamy rozgrywkę. Grafika także nie zachwyca. Pamiętam (zupełnie tak jakby to było wczoraj) chwile gdy Soul Calibur 2 rzucił mnie na kolana. Cześć czwarta jest co najwyżej ładna. Niektóre postacie wyglądają plastelinowo (syndrom DOA) aczkolwiek ogólnie nie jest źle. Areny stoją na przyzwoitym poziomie aczkolwiek „szczękoopadu” nie zanotowałem. Natomiast oprawa dźwiękowa jest bardzo przyjemna. Mam tu na myśli zarówno muzykę, jak i odgłosy walki czy to co mówią postacie. Przygrywający podczas starcia Duel of the Fates z Gwiezdnych Wojen robi miłe wrażenie i podkręca dynamikę. No dobrze, a jak się w to gra ? Tak jak pisałem powyżej na pierwszy ogień poszedł Yoda. 5-7 minut i tryb Story został ukończony (poziom Normal). Nie przegrałem ani jednego starcia, co gorsza nie sprawdziłem nawet jak się robi najprostsze ciosy specjalne. Innymi słowy totalna masherka, a żaden przeciwnik (wliczając w to ostatniego bossa) nie stanowi wyzwania. No nic to, pomyślałem sobie. Może po prostu ten Yoda to taki wykidajło, ze nikt mu nie podskoczy ? Wybrałem więc inna postać i… to samo, również zero porażek. Coś tu chyba nie gra… wybrałem tryb Arcade i udało mi się przegrać, aż jedną rundę. ANI RAZU nie zajrzałem do spisu ciosów oraz specjalnie nie zastanawiałem się nad strategią. Czy jest to fajne czy nie, niech każdy oceni sobie sam. W bonusie dodano nam możliwość zmiany ubrań (które coś tam dają np. kapelusz zwiększa obrażania itp.), broni i inne bajery, które tak czy inaczej były w poprzednich częściach sagi. Z nowości możemy np. niszczyć ubrania/zbroję. Co dziwne, materiałowe wdzianko rozpada się z takim samym dźwiękiem jak metalowa zbroja. Reasumując, tytuł nie jest genialny ale nie jest też zły. Kto chce może próbować, a kto nie zagra ten nic nie straci. Rozgrywka jako taka prezentuje się znośnie aczkolwiek niczym nie przebija się ponad poziom średni. Co będzie dalej i jak tytuł przetrwa szerokie testy, czas pokaże. Prognozowana ocena 4. Sprawdź również:
Komentarze:
5 komentarzy w "Pierwsze wrażenia - Soul Calibur 4"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|