|
Psychologiczna wojna o gry
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 10 listopada 2008, 20:53)
![]() Japonia to kraj bezpieczny - zapewne większość osób, która się z tamtym regionem zetknęła może to potwierdzić. Jasne, nigdzie nie jest tak, że na pewno nic nam nie grozi, natomiast wybierając miejsce, gdzie czuję się swobodnie (nie tylko ja, Japończyk także), strzeliłbym, że KKW to miejsce najspokojniejsze. Czy zatem biorąc pod uwagę ich zamiłowanie do gier nie jest to naród będący sam w sobie dowodem na to, że brutalne gry wideo nie mają wpływu na agresywne zachowania wśród dzieci i młodzieży? Nie. Tak przynajmniej uważa profesor psychologii Craig Anderson z Iowa State University. Co daje mu podstawy do takiej tezy? Porównał on swoje, amerykańskie badania na temat agresji wśród dzieci z podobnymi przeprowadzonymi na japońskim Ochanomizu University. Chociaż ich przebieg był inny, nie znamy także dokładnie zakresu wiekowego tych drugich, to Anderson znalazł w wynikach podobne punkty, które świadczą o ponadkulturowości wpływu gier wideo.
Wydaje mi się, że taka teza jest dość ryzykowna, dopóki nie zastosuje się w obu badaniach identycznej metodologii, a przy okazji nie przeprowadzi się ich na pozostałych współczesnych mediach ociekających przemocą. Inna sprawa, że może to w końcu doprowadzić do kuriozalnych dyskusji, o ile punktów procentowych np. gry bardziej wpływają na zachowanie niż film lub odwrotnie. Jasne, zrozumienie przyczyny jest istotne, natomiast popadanie w najdrobniejsze detale odciągnie nas od właściwego problemu - jak przemocy zapobiegać. Profesor Anderson powiedział jeszcze:
Ha, i tutaj wydaje mi się, że leży szansa dla nas. Skoro gry wideo wpływają w ten sam sposób, ale efekty są diametralnie różne (agresja na ulicach Zachodu kontra względny spokój w KKW) to może przyczyny tkwi w czymś innym? Może gry same w sobie nie stanowią relewantnej przyczyny agresywnych zachowań? Problem jest zapewne znacznie bardziej złożony i poza samymi mediami wchodzi w jego zakres także wychowanie, podpatrywane na ulicy wzorce i wiele innych czynników. Kompletne ujęcie tematu będzie kosztowało psychologów wiele lat wytężonej pracy i trudno raczej spodziewać się jakichś solidnych wyników w najkrótszym czasie. Póki co bada się problem cząstkowo, więc do czasu powstania synkretycznego badania skupionego nie tylko na psychologii, ale zahaczającego także o socjologię i inne dziedziny nauki problem można uznać za nierozwiązany. Czy zatem nasze dzieci nie mają już szans zostania porządnymi? Pewnie, że mają. Słowo ojca i miłość matki wybije im z głowy wszelakie dyrdymały. Trzeba tylko się trochę postarać. Cytaty pochodzą z Edge Online. Sprawdź również:
Komentarze:
3 komentarze w "Psychologiczna wojna o gry"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|