emiel avatar
Recenzja: LEGO Indiana Jones: The Original Adventures

logo

Każdy z nas miał w dzieciństwie swoją ulubioną zabawkę, która na zawsze utrwaliła mu się w pamięci. Jedni mieli wyścigówki, którymi ścigali się po wymyślonych torach, a innym pasowała zabawa w kowboja, strażaka, czy też policjanta, stąd też dzieciństwo kojarzy im się z typowymi dla tych postaci symbolami jak pistolet i kowbojski kapelusz. Dzisiaj jednak chciałbym Wam przypomnieć o duńskim tworze, którego zapewne całe wiadra macie gdzieś pochowane po strychach czy piwnicach. Klocki LEGO, bo o nich oczywiście mowa, były do dawna synonimem dziecięcej kreatywności, bo w końcu mogliśmy z nich stworzyć naprawdę wszystko. Współcześnie jednak jak wiemy nic nie uchroni się od wpływu komputeryzacji i podobnie stało się z klockami, które zostały już kilkukrotnie przeniesione do gier. Postanowiłem, zatem sprawdzić, czy duch LEGO został zachowany w najnowszej grze z klockami w roli głównej, czyli LEGO Indiana Jones: The Original Adventures.

Oczywiście jak wskazuje tytuł, kluczową rolę odgrywać tutaj będzie tak naprawdę znany poszukiwacz przygód, odpowiednio przetworzony na hipka z klocków i muszę powiedzieć, że przygody Indiego naprawdę się do tego świetnie nadają. Klimat trzech pierwszych filmów został zachowany, przy czym najważniejsze sceny przetworzone za pomocą klocków potrafią być jeszcze zabawniejsze. Troszkę szkoda, że zabrakło oryginalnych głosów postaci, ale jest to przecież zrozumiałe, bo jakoś trudno sobie wyobrazić Indianę Jonesa z klocków mówiącego głosem Harrisona Forda. Nie przeszkadza to oczywiście w odbiorze samej treści, szczególnie, że do zabawy w każdej chwili może dołączyć druga osoba.
Zdecydowanie największym atutem tytułu jest kooperacja drop in/drop out. Co prawda w ten sposób możemy się bawić jedynie w dwie osoby i to tylko lokalnie, ale ponieważ LEGO Indiana Jones jest produkcją raczej nastawioną na graczy niedzielnych czy młodszych odbiorców, to kooperacja online nie jest wymagana. W tytuł ten możemy zagrać z młodszymi krewniakami, czy też wybranką serca, ale również z kumplem, który wpadnie na chwilę i wszyscy oni będą się świetnie bawić. Nieskomplikowana mechanika oraz brak presji, że czegoś nie przejdziemy pozwala całkowicie zrelaksować się, grając i o to właśnie chodzi.

lego3

Co prawda sama gra nie jest długa i można ją skończyć w jeden weekend, ale oczywiście jak przystało na przygody poszukiwacza przygód mamy tutaj mnóstwo skarbów poukrywanych po planszach, a dodatkowo podobnie jak w poprzednich grach z serii LEGO, do niektórych miejsc dostaniemy się jedynie wybranymi postaciami. Cała mechanika jest dość standardowa, jak na tego typu produkcje czyli przesuwamy się po planszy i eksplorujemy ją burząc zbudowane z klocków elementy. Na szczęście żeby nam się nie nudziło pojawią się fragmenty zręcznościowe, jak również różne ciekawostki znane z filmów, czyli na przykład przejazd wagonikiem przez niebezpieczne tunele kopalni. Oczywiście, jak przystało na grę z serii LEGO, to nie mogło zabraknąć walk z hordami dzikich plemion, czy oddziałami niemieckich żołnierzy, ale to nic wielkiego dla Indiany Jonesa i bicza przy jego pasie. W odróżnieniu jednak od wcześniejszych produkcji z klockowego świata Gwiezdnych Wojen, ta gra nastawiona jest dużo bardziej na zagadki i czasem naprawdę musimy rozruszać szare komórki, by otworzyć tajemne przejście lub pokonać bossów znanych z filmów, co naprawdę urozmaiciło rozgrywkę i nadało grze przygodowego charakteru.

Jeden reżyser, jeden główny bohater i 3 bardzo różne przygody, dokładnie to samo odnajdziemy w LEGO: Indiana Jones. Odniosłem wręcz wrażenie, że każdy z filmów przygotowywany był przez inny zespół deweloperski, ale możliwe, że wynika to z charakteru samych przygód. Co ciekawe mój prywatny ranking odnośnie tych trzech produkcji hollywoodzkich wpasował się również do gry. “Poszukiwacze Zaginionej Arki” zdecydowanie najbardziej dopracowana, za nią troszkę dalej “Ostatnia Krucjata”, za to bardziej przepełniona akcją, a na szarym końcu część druga, czyli “Świątynia Zagłady”.

lego2

To właśnie w niej udało mi się zauważyć drobne błędy związane z tą produkcją. Przede wszystkim, w “Świątyni Zagłady” odkryłem dwa miejsca, które zawierają błąd, przez który musimy powtarzać daną planszę. Przypadkowo wpadłem do rowu, z którego gra nie chciała mnie już przenieść wyżej, a przełączenie na drugą postać nic nie dawało, bo tamta nawet po odejściu nadal nie wracała.
Drugą rzeczą, która co prawda występuję we wszystkich 3 przygodach, ale najbardziej doskwiera w części drugiej, to sztuczna inteligencja naszego kompana. W tej części było to naprawdę widoczne, bo akurat tutaj towarzyszą nam, aż dwie postacie, na które możemy się przełączyć. Wierzcie mi, że stanowiło to problem, gdy na lotnisku nagle wsiedli oni do pojazdów i zaczęli blokować mi drogę jeżdżąc w kółko to samochodem albo wózkiem widłowym.

Ostatnia rzecz, o której warto by wspomnieć to kamera, którą niestety możemy sterować jedynie w bardzo okrojonym zakresie, przesuwając pole widzenia troszkę bardziej w wybranym przez nas kierunku. Do samego widoku nie mam zastrzeżeń, ale czasem trudno jest ustalić czy powinniśmy skoczyć bardziej w głąb ekranu, czy też nie. Nie jest to problem znaczący, czy też frustrujący, ale wspomniane problemy z perspektywą zdarzają się szczególnie, gdy musimy uchwycić się liany, co jeśli pamiętać filmy z Indianą to wiecie, że do rzadkości nie należy.

Pomimo tych drobnostek uważam LEGO Indiana Jones za dobry tytuł, który dostarcza mnóstwo radości i to podanej w przystępny dla wszystkich sposób. Co prawda ze względu na problemy ze sztuczną inteligencją wystawiam taką, a nie inną ocenę, ale każdy, kto będzie miał z kim zagrać powinien dorzucić do niej plusika. Już teraz mogę Was zapewnić, że jeśli kupicie ten tytuł, to zagracie w niego na pewno więcej, niż raz.

legooceniaczka

Dodaj do: dodajdo




Komentarze:
9 komentarzy w "Recenzja: LEGO Indiana Jones: The Original Adventures"
  1. # hollowone, 3 września 2008 o 20:40

    apropo wady “długość”:

    Jak ktoś zagrał tylko raz do końca wszystkie “filmy” i nie powtarzał z nowo odkrytymi postaciami, tak aby odkryć wszystkie sekrety to faktycznie może być bardzo krótka.

    Natomiast sama mechanika gry wymusza wręcz przejście każdej planszy wiele razy aby odkryć wszystkie smaczki. Wtedy już nie jest tak krótko, natomiast może być trochę monotonnie.

  2. emiel avatar # Beniamin Durski, 3 września 2008 o 20:55

    hollowone napisał(a):

    apropo wady “długość”:
    Jak ktoś zagrał tylko raz do końca wszystkie “filmy” i nie powtarzał z nowo odkrytymi postaciami, tak aby odkryć wszystkie sekrety to faktycznie może być bardzo krótka.
    Natomiast sama mechanika gry wymusza wręcz przejście każdej planszy wiele razy aby odkryć wszystkie smaczki. Wtedy już nie jest tak krótko, natomiast może być trochę monotonnie.

    Dlatego masz po drugiej stronie zaletę: “mnóstwo sekretów do odkrycia”, prawda? :)

    Zresztą w recenzji wyraźnie to zaznaczyłem, ale faktem jest, że nie wszyscy będą chcieli kilka razy to przechodzić i wtedy nie jest to najdłuższa przygoda, co postanowiłem zaznaczyć.

  3. # misiopuchatek, 3 września 2008 o 21:09

    Grałem w demo i kurcze nie rozumiem tego zachwytu serią “Lego …”. Ot platformówki, którym bardzo daleko do takiego Ratcheta. Humor jakoś też nie w moim stylu. Wolałbym te gry w normalnym dorosłym wydaniu.

  4. # cux, 3 września 2008 o 22:03

    Recenzje mogloby sie u Was pokazywac jakos gora pare dni po premierze gry, a nie po kilku miesiacach. ;> Ja wiem, ze wielu kupuje gry pozniej,aby kupic taniej po prostu, ale niektorzy z Nas to napalency, ze tak to nazwe. xD

    Poza tym ta gra zasluguje minimalnie na 5 z minusem, zwlaszcze jesli chodzi o co-op…

  5. # jurget, 3 września 2008 o 22:04

    No Emielku naraziłeś się, Siren Blood Curse 4+, a Indiana 4? bez jaj

  6. # gurafikku, 3 września 2008 o 22:14

    Razem z moją kochaną doskonale się bawiliśmy przy tym tytule i oboje oceniamy go na 4.5 Rzeczywiście te 0.5 należy odjąć w momencie kiedy się zliczy wszystkie niedociągnięcia gry, które wcale tak bardzo nie utrudniają rozgrywki, a już na pewno nie są frustrujące. Nie zgadzam się z wadą wymienioną w ocenie: niezbyt długa -> ukończenie scenariusza nie zajmie nam dużo czasu, ale samodzielne znalezienie wszystkich skarbów i sekretów, czyli ukończenie gry na 100% już tak. Gdyby scenariusz był dłuższy, ukończenie gry w pełni stałoby się bardzo monotonne.

    Szkoda tylko, że aby zagrać w Lego Indiana Jones II trzeba będzie poczekać aż nakręcone zostaną części V i IV ;D

  7. d4rk_caleb avatar # D4RK_CALEB, 4 września 2008 o 00:01

    Przydała by sie recenzja video ;))

  8. charlesz avatar # charlesz, 4 września 2008 o 08:59

    gurafikku napisał(a):

    Razem z moją kochaną doskonale się bawiliśmy przy tym tytule

    Ja również przechodzę grę z moją drugą połówką (czasem chrześniak się przyłączy i wtedy muszę powtarzać z nim te same etapy jeszcze raz) i uważamy że gra jest genialna. A zważywszy na to, że gramy w Indianę z kilkudniowymi przerwami po jednym etapie (średnio raz na tydzień) gra zapowiada się na ultradługą :)

  9. # Duffbeer, 4 września 2008 o 09:51

    Ja LEGO Indiana Jones skończyłem na DSie. Przejście gry zajęło mi trochę ponad 6 godzin i był to czas bardzo mile spędzony:) Gra jest łatwa i przyjemna w odbiorze, wg mnie głównie za sprawą humoru i prostej mechaniki w rozgrywce. Wersja na DSa wykorzystuje oczywiście ekran dotykowy, ale także mikrofon, co sprawdziło się bardzo dobrze (np. dmuchając w mic`a gasimy świece albo nadmuchujemy ponton). Ogólnie gra jest godna polecenia!

Musisz być zalogowany aby pisać komentarze.