maciu avatar
Śmierć w Dead Space
Autor: Maciej Kowalik (czwartek, 23 października 2008, 14:22)

Dzięki kilku sklepom, które wcześniej rozpoczęły wysyłkę/wystawiły grę na półki możemy już wcielić się w rolę Isaaka w Dead Space i osobiście doświadczać “pieszczot” przedstawionych na powyższym filmiku. Autorzy gry naprawdę poszli po bandzie i nie bawili się w łagodzenie kosmicznego horroru. Mi zdarzyło się na razie zginąć tylko raz, ale dopiero rozpoczynam przygodę na USG Ishimura. Widziałem jednak śmierć kilku niedobitków z załogi i nie były to przyjemne widoki. Poza tym, krew i szeroko rozumiane flaki spotykamy praktycznie na każdym kroku. Dead Space zdecydowanie zasługuje na oznaczenie 18+…
Granie w nocy, ze słuchawkami na uszach naprawdę robi wrażenie. Co prawda w czasie pierwszej misji raczej śmiałem się z powyginanych mutantów (podskakiwałem z kanapy jedynie dzięki porażającej muzyce), ale już w drugiej gra potrafiła mnie przestraszyć nie na żarty. Szkoda jednak, że korzysta raczej z mało wyrafinowanych metod, no ale może później wejdą jakieś nowe pomysły. Na razie (z rzeczy, które trudno uznać za spoilery, bo i takich było kilka) najbardziej spodobał mi się wierszyk na jednej ze ścian:

No God,
know fear

Resident Evil w kosmosie, jak określa Dead Space kolega Emiel, daje radę.

Sprawdź również:

Dodaj do: dodajdo




Komentarze:
8 komentarzy w "Śmierć w Dead Space"
  1. # Przemysław Sołtysiak, 23 października 2008 o 14:37

    Ta nasza postać to jakiś jednostrzałowy leszcz… Serio tak to wygląda ?

  2. maciu avatar # Maciej Kowalik, 23 października 2008 o 14:41

    Nie, potrafi znieść całkiem sporo

  3. # gurafikku, 23 października 2008 o 14:53

    Napracowali się panowie od animacji, tworząc cały wachlarz śmiercionośnych wstawek. Design robactwa też mi się podoba. Nareszcie jakieś kosmiczne obrzydlistwa a nie śmieszne zombie. Ale poczekam z zakupem do pierwszego patcha, który usunie prawdopodobne niedociągnięcia.

  4. czezare avatar # Czezare, 23 października 2008 o 14:55

    Specjalnie zeby pograc w ta gre pozyczam dzis konsole;-) Moja wlasny xbox jest w naprawie.Mam zamiar troche dluzej przed konsola spedzic czasu, oczywiscie przy wylaczonym swietle dla lepszego efektu i sluchawkach na lbie;-)Dobrze, ze dzis w robocie juz sie wyproznilem;-P
    ;-))

  5. shastorm avatar # Shastorm, 23 października 2008 o 15:46

    Ha, od paru miesięcy z przyjemnością (większą albo mniejszą - to zależy od Forumowiczów ;) ) zaczytuję się w Polygamii.
    Ale dzisiaj te zachwyty nad Dead Space mnie zmobilizowały i w końcu sobie stworzyłem profil tutaj.

    Zatem po pierwsze witam serdecznie :)

    A teraz a propos Dead Space. Ech no moi drodzy/drogie współgracze. I to ma być wspaniały tytuł wart zachwytów?

    Po pierwsze tak oslawione już gore w tej grze: krew faktycznie tryska tylko, że potrafi w sposób nieskończony tryskać. Spróbujcie zgniatać nogą choćby resztki po szponach. One też wam będą tryskać :D

    Och i ten silnik fizyki… Ja rozumiem, że może grawitacja mniejsza na statku… Ale dotyczy ona jeno trucheł? Bo reszta rzeczy interaktywnych raczej ma swój ciężar i choćby walizki nie sugerują, że są wypełnione helem. Jak zwłoki. Tosz one się ruszają po kopnięciu jakby były zrobione z materiału lekkiego i ulotnego.

    Atmosfera horroru? Och gdyby nie muzyka to bym jej nie zastał. Wspaniele zarzyna ją na początku ta ciągła obecność naszych współtowarzyszy. Gdzie jakieś poczucie zagubienia…

    Nawet fabuła tu nie pomaga bo zachowanie i naszego bohatera, który bezmyślnie stoi i patrzy przez szybę na pierwszą scenę masakry oraz nie wydusi z siebie słowa żadnego i nasi towarzysze niedoli wyglądają jakby wychowali się na horrorach i wydarzenia na statku gorniczym jakoś specjalnie na nich nie wpłynęły.
    Uwielbiam scenkę jak sobie stoją spokojnie i gadaja między sobą czekając aż uporamy się z podstawieniem sprawnego tramwaju ;)

    I na koniec jak tu budować fabułę i napięcie kiedy widzimy “mimikę” i ruchy postaci… jerk.

    Gdyby od samego początku byłoby widać jeno naszego bohatera to nie może by ta gra nie zabiła mnie tym wrażeniem godnym produkcji z przed kilku lat.

    No okej trochę namarudziłem ale po prostu wczoraj usiadłem wspólnie z dyżurną kpiarą i ogolnie osobą z zawyżonymi krytyriami oceny i po pierwszej godzinie z ulgą wróciliśmy do LBP… I to nie ulgą jaką przynosi przerwanie horroru…

    PS: to takie ostrzeżenie dla tych co jeszcze nie kupili a chcą horroru w wspaniałej otoczce current-genowej. Gra zapowiada się nieźle ale nie na tyle by wygrać z tym co już jest i będzie niedługo na naszych platformach do grania. Moim zdaniem.

  6. maciu avatar # Maciej Kowalik, 23 października 2008 o 16:05

    W trakcie pierwszej misji również miałem problemy z wczuciem się. Później jest lepiej i mi przynajmniej nie chodziło po głowie czepialstwo i wyśmiewanie niespójności w grze. Jeśli chciałeś Silent Hill w kosmosie, to Dead Space niewątpliwie nie spełni twoich oczekiwań, ale warto zagrać jeszcze drugą misję. Tam jest już kilka klimatycznych momentów.

  7. shastorm avatar # Shastorm, 23 października 2008 o 16:17

    Wierzę, że nie jest to tytuł zły. Niby ma wyśmienite recenzje, ludzie o nim dobrze mówią. Ale początek mnie po prostu zniesmaczył. No bo co jest ważne w takim tytule? I czym chwalili się twórcy? No właśnie tym wszystkim co mnie na początku wydało się śmiesznie pominięte intelektualnie i estetycznie.

    Jakoś nie czuję klimatu kiedy idę i non-stop plączą mi się kukiełki baloniki między nogami. Kiedy potrafię zgnieść nogą gaśnicę ale czaszki już nie. Kiedy nikt z bohaterów tej gry poza mną przed ekranem nie wykazuje choć odrobinę choćby zdziwienia zastaną rzeczywistością na statku. Zmuszanie mnie na początku do szwędania się wciąż pomiędzy tymi samymi punktami na mapie nie pokazuje zbytniej pomysłowości.

    Tak jestem z tych czepialskich się, lubię sprawdzać jak bardzo twórcom udało się przewidzieć zachowania graczy i ich ciekawość świata. A że na początku gra ta nie porywa dzięki czemu bym nawet nie zauważył niedoróbek to jakoś mnie naszło.

    Co mi się podoba pisać chyba nie trzeba bo Polygamiści i recenzenci już to zrobili. Sporo plusów ale gra poczeka aż uporam się z nawałem październikowym innych tytułów :) Ot wpływ pierwszych chwil na emocje gracza :D

  8. # 0viraptor, 11 listopada 2008 o 14:50

    Pograłem już trochę w to cudo, więc mogę się wypowiedzieć.
    Od samego początku denerwowała mnie perespektywa widoku bohatera. Co to za pomysł by umieścić kamerę nad jego prawym ramieniem? Gdy wygląda się zza rogu w lewo jest cacy, natomiast gdy patrzymy w prawo to część widoku przysłania nam głowa Isaaca. Symetryczne TPP, a’la Tomb Raider byłoby lepszym rozwiązaniem.
    Drugim istotny niedociągnięciem wg mnie są pieniądze w grze. Wygląda to tak: Biegamy po czeluściach statku “widma” opanowanego przez potwory, chcące nas zabić/zjeść/zaasymilować (niepotrzebne skreślić) a w przydrożnym sklepiku (Magazynie) możemy kupić sobie nową spluwę, aminucję, apteczkę itd. Brakuje tylku piekarni ze świeżymi bułeczkami i kiosku ruchu. Mało tego, pieniążki zabieramy potworom które wykończyliśmy. Skąd one u diabła je mają? Przecież podobno to obcy.
    Kolejnym mankamentem jest brak elementu zagubienia gracza/bohatera. Od samego początku wiemy gdzie iść, co robić itd. Niektóre bonusy (np. punkty mocy) zbieramy w miejscach które absolutnie nie leża na drodze naszej misji. Tylko ciekawość nas tam prowadzi. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłaby, konieczność samodzielnego znalezienia drogi do celu niż podążanie jak po sznurku (po wciśnięciu “B”). Można na przykład wskazać drzwi ale nie trzeba już wskazywać korytarza którym podążyć. Przez to gra jest zbyt liniowa. Wystarczy tu przytoczyć wspomnianego Tomb Raidera, gdzie sami musieliśmy znależć drogę do celu.
    Kolejną z istotnych niedoróbek w grze jest eliminowanie przeciwników. Otóż strzał w głowę nic im nie zrobi, natomiast wystarczy, że pozbawi się ich kończyn dwa razy kopnie i po krzyku. Jakieś to dziwne.

    Shastorm napisał(a):

    Jakoś nie czuję klimatu kiedy idę i non-stop plączą mi się kukiełki baloniki między nogami. Kiedy potrafię zgnieść nogą gaśnicę ale czaszki już nie. Kiedy nikt z bohaterów tej gry poza mną przed ekranem nie wykazuje choć odrobinę choćby zdziwienia zastaną rzeczywistością na statku. Zmuszanie mnie na początku do szwędania się wciąż pomiędzy tymi samymi punktami na mapie nie pokazuje zbytniej pomysłowości.

    Przychylam się do tej opini. Również klimat nie do końca był w stanie mnie wciągnąć gdy truchła przypominały baloniki z helem a bohaterowie zachowywali się jakby to był ich zwykły dzień w pracy. Fakt nieodzywania się gł. bohatera ani słowem przez całą rozgrywkę jest również istotną niedoróbką. Mieliśmy już z tym do czynienia w Half-Life i nie przypadło to graczom do gustu.

    Gra nie jest zła. Całkiem przyjemnie się do niej zasiada, ale nie tego oczekiwałem po tym gatunku.
    Pragnę zaznaczyć, że moja opinia jest opinią subiektywną i nie chciałbym, żeby zaraz posypały się na mnie gromy ze strony innych graczy.

    Pozdrawiam

Musisz być zalogowany aby pisać komentarze.