emiel avatar
Autor: Beniamin Durski (wtorek, 2 grudnia 2008, 13:47)

cdp

To naprawdę warte odnotowania, że założyciele firmy CD Projekt zwyciężyli w konkursie “Przedsiębiorca roku” organizowanym przez Ernst & Young. Warto zwrócić uwagę, że jest to dość prestiżowa nagroda i dla mnie miłym zaskoczeniem jest, że otrzymał ją ktoś z naszej branży. Na pewno świadczy to o postrzeganiu produkcji gier wideo bardziej profesjonalnie w Polsce. Ciekawe jakie w związku z tym są plany na przyszłość CD Projektu. Nas chyba najbardziej cieszy rodzimy Wiedźmin na konsolach. Jestem bardzo ciekawy, czy powtórzy sukces wersji PC i w końcu z dumą będziemy mogli powiedzieć, że to Polacy robili tę grę.

Czytaj dalej… »



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (poniedziałek, 1 grudnia 2008, 21:02)
BDFB0483-71BB-41DA-AE1E-69042ADD73D1.jpg

Warto przypomnieć pewną notkę, którą Maciek Kaczyński popełnił jeszcze w kwietniu. Otóż:

Zgodnie z niedawno przyjętą regulacją, od 1 grudnia 2008 roku, kwota zwolniona z cła zostanie podniesiona do 150 euro (wg Google, to dziś ok 235 dolarów). A to oznacza, że można sprowadzić 4 gry, PSP z dwoma, trzema grami, DSa z kilkoma grami, czy Rock Banda (zakładając, że znajdziemy kogoś kto nam go wyśle za mniej niż 60 dolarów).
Tak więc, byle do grudnia. A wtedy życie stanie się prostsze.

Dzięki za przypomnienie, Łukasz



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (poniedziałek, 1 grudnia 2008, 20:50)
B103DCD2-10A4-426F-B351-1E875D727254.jpg

Midwayowi nie szło ostatnio najlepiej. Firma po dwudziestu latach istnienia dostała ostrzeżenie, że może zostać skreślona z nowojorskiej giełdy, zaś jej stan finansów pozostawiał wiele do życzenia. Cóż, wydanie Mortal Kombat, jak na razie, za bardzo nie pomogło.
Okazało się też, że Midway można było bardzo tanio kupić. Jak donosi Edge 87% firmy zostało sprzedane za przeraźliwie niską cenę 100 tysięcy dolarów. Biorąc pod uwagę ilość zakupionych akcji, wyszło na to, że jedna sztuka kosztowała poniżej dolara, a w zasadzie dużo poniżej - bo jedynie 0,0012$. Szczęśliwym nabywcą jest niejaki Mark Thomas, o którym jak na razie nic nie wiemy, ale nie wątpię, że ktoś niedługo przeprowadzi z nim jakiś ciekawy wywiad. W końcu nie każdy rzuca się na 70 milionów dolarów niezabezpieczonego długu. On musi mieć jakiś plan. Albo trochę za bardzo kochać Sub Zero.



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (sobota, 29 listopada 2008, 12:21)

Po czwartkowym Święcie Dziękczynienia w Ameryce jest Czarny Piątek, czyli tradycyjne rozpoczęcie świątecznego sezonu zakupowego. Dlaczego czarny? Z powodu koloru jakim sklepy oznaczały swoje wyniki danego dnia. (zwyczajowo - czerwony pod kreską, czarny - zysk). Tak, tego dnia zarabia każdy. Powyżej krótka próbka jak tego dnia sprzedają się konsole. Wiadomo, w sklepach są rozmaite obniżki i promocje, to i ruch nieco większy. Powyższy materiał nagrano w okolicach 5 rano w jednym ze sklepów z sieci Wall-Mart. Jak widać niska cena i atrakcyjny zestaw zrobiły z 360 konsolę dla każdego.

PS no chyba że zaraz połowa z nich wyląduje na eBayu z odpowiednio wyższą ceną.



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (środa, 26 listopada 2008, 19:38)
2AF432EB-08BB-4964-B8E2-4CAAECE774D6.jpg

Xbox 360 miał swoje pięć minut w Japonii, po czym znowu spadł na swoją standardową, ostatnią pozycję w rankingu sprzedawanych konsol. Czy tak już będzie zawsze? W Edgu możemy znaleźć interesującą wypowiedź Shinji Hashimoto ze Square Enix (producent między innymi: Crisis Core, Kingdom Hearts 2 i Final Fantasy VIII):

Spodziewamy się jeszcze większego zwiększenia obecności Xboxa 360 na japońskim rynku. [...] Można zauważyć wzrastające zainteresowanie Xboxem 360 wśród japońskich użytkowników, związane z wydawaniem znanych im tytułów, zwiększającą się popularnością zachodnich marek i doskonałej reputacji usług sieciowych Xboxa 360

W ogóle warto zerknąć na podlinkowany tekst, który opisuje sytuację Microsoftu w Japonii i wyraźnie mówi, że moment tej firmy jeszcze nie nadszedł. Mimo to, na pewno wg Square będzie lepiej, niż było. Zresztą, trudno im się dziwić, że raczej zależy im na platfromie, na której wydają sporo swoich jRPG. W końcu to dla nich idealny sposób na podbój zachodu.



tapchan avatar
Autor: Jakub Tepper (poniedziałek, 24 listopada 2008, 15:53)

pd_pockets_070627_ms

Pomijając kryzys ekonomiczny, który dopadł naszą planetę w przeciągu kilku ostatnich tygodni, wcześniej mówiło się o niesamowitym wzroście naszej branży i złotych latach zarówno dla twórców jak i graczy. Czy aby na pewno? Geoffrey Zatkin z Electronic Entertainment Design and Research na podstawie przeprowadzonych badań doszedł do wniosku, że jedynie 4% gier, które ukazują się na rynku przynosi zysk twórcom. Ten doświadczony także autor gier wspomniał również, że aż 60% budżetu przeznaczonego na nowy tytuł idzie na wszelakie poprawki. To dużo. Wedle danych na temat 6,000 gier, które zebrał od 2006 roku, pozycja na Xboxa 360 średnio sprzedaje się w 216,000 egzemplarzach. Nigdy sam żadnej gry nie stworzyłem, ale nie wydaje mi się, aby to była kwota “przeciętnie” nie przynosząca zysków. No chyba, że na konsoli MS sytuacja jest dobra, natomiast w przypadku innych tragiczna. Albo też koszta produkcji tak drastycznie wzrosły, że żeby zarobić trzeba sprzedać naprawdę grube setki tysięcy. Tymi 4% chyba jednak nie ma co się martwić - giganci trzymają rękę na pulsie i regularnie uświadamiają nam, jak to ich wpływy idą w górę. Domorośli twórcy powinni za to uważać, lekko nie będzie.

[via Edge Online]

AKTUALIZACJA: Ukazało się sprostowanie artykułu, Zatkin powiedział rzekomo, że 20% rozpoczętych projektów gier ukazuje się na rynku, z czego 20% przynosi zysk. Co daje niby 4% całości, ale już nie 4% gier, które są na półkach. Dobrze ich wyczuliśmy, coś tu śmierdziało. Choć nadal jakby mało…



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (poniedziałek, 24 listopada 2008, 07:44)
5D2CEB2C-184C-4703-88C1-4A3DAE630460.jpg

Nie wiem, co trzeba by robić, żeby uniknąć natłoku informacji o kryzysie. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że przyjdzie on i do nas. Co mówią o nim analitycy w odniesieniu do branży gier? Dla EDGE wypowiedział się analityk Screens Digest - Piers Harding-Rolls,
Generalnie rynek gier ma się dobrze i aktualna sytuacja nie powinna na niego jakoś strasznie wpłynąć. Dlaczego?

Rynkiem [gier wideo] rządzą generacje sprzętu i na poprzednie ich cykle kryzysy nie miały szczególnego wpływu. Głównym odbiorcą gier zawsze był 18-35 letni mężczyzna z dużym dochodem. Klienci, którzy wydają mniej pieniędzy poza domem na rozrywkę, podczas kryzysu zostają w domu i nadal grają w gry i uważają, że mają one odpowiednią wartość do swojej ceny.

Nie można jednak założyć, że nic się nie zmieni. A więc kto może najwięcej stracić?

Nowi mainstreamowi klienci, którzy grają w gry socjalne i lifestylowe na Wii i DSie zwykle nie należą do wspomnianej wyżej grupy typowych odbiorców i kryzys może dotknąć ich bardziej

No dobrze, czyli prawdopodobnie wydawcy na grach na Wii i DSa mogą zarobić nieco mniej. A co z konsolowym sprzętem? Piers mówi krótko - im wyższa cena platformy tym gorzej.

Kryzys może najbardziej wpłynąć na PS3 z powodu jej wysokiej ceny. Może ona skłonić klientów do wyboru innej konsoli lub poczekaniu na jej obniżkę.

Oczywiście to tylko wypowiedzi analityka i wcale nie muszą się sprawdzić, ale coś w tym jest, że podczas nieco słabszej sytuacji ekonomicznej zaczynamy szukać tańszych alternatyw i zaczynamy oszczędzać. Czy może to skłonić Sony do obniżki ceny? Na to pytanie możemy znaleźć odpowiedź na MTV Multiplayer Blog gdzie na pytanie, czy PS3 jest odporne na kryzys John Koller odpowiada

Dużo mówi się o tym, czy rynek gier jest odporny na kryzys. Nie jestem pewien, czy mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale mogę powiedzieć że PS3 sprzedaje się bardzo dobrze. Być może plotki o ludziach rezygnujących z wakacji dla grania mogą okazać się za jakiś czas prawdziwe.

No skoro sprzedaje się dobrze, to jak na razie nie ma sensu obniżać ceny. Trzeba chyba będzie poczekać na listopadowe wyniki i wtedy dopiero komentować decyzje poszczególnych firm.



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (czwartek, 20 listopada 2008, 13:52)
0BF11C87-F43B-4FD7-A348-4165D7289F83.jpg

Analitycy z Wedbush Morgan, Screen Digest i EEDAR zebrali się i wymyślili, które z gier w tym okresie świątecznym sprzedadzą się słabo. Uwaga, nie oznacza to, że te to złe tytuły, chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Jak możemy przeczytać na Gamasutrze będą to produkcje, które:

“[...] walczą o rozpoznawalność podczas jednego z najbardziej gorących zakupowo okresów świątecznych w historii. Dotyczy to każdego tytułu celującego w casuali i nowych marek gier, które nie są oparte na licencji”

No dobrze, więc w zasadzie o które tytuły im chodzi? Wiadomo - lud pragnie krwii:


“Powiedziałbym, że w najgorszej pozycji są Midnight Club: Los Angeles (wychodzący razem z Need for Speed Undercover), Shaun White Snowboarding (wersja na Wii sprzeda się dobrze, ale jest ograniczona przez kontrolery z Wii Fit, wersje na PS3 i 360 nie są dobrze wypromowane), Tomb Raider: Underworld (świetna seria, ale zupełnie niezauważona w te święta) i Animal Crossing: City Folk.”

Z tekstu wynika też, że ciężko z powodu kryzysu będą miały też gry, które po prostu nie są megahitami i produkcjami klasy AAA. Gracze nie będą mieli aż tyle pieniędzy, żeby kupić je i najgorętsze tytuły tych świąt. Przykro nam MK vs DC.



emiel avatar
Autor: Beniamin Durski (środa, 19 listopada 2008, 14:13)

jobsclassifieds-main_full

Edge informuje, że w związku z zmniejszaniem strat Electronic Arts zamknęło Blueprint. Tak naprawdę oddział ten nie został nigdy oficjalnie otwarty, choć było wiadomo, że pracuje nad całkowicie nowym projektem. Były pracownik Blueprint wyjaśnił, że cała ekipa została zwolniona, przeniesiona do prac nad innymi projektami lub po prostu odeszła. Projektami, nad którymi pracowało biuro zaopiekuje się teraz EA Los Angeles. Informacje na temat liczby zwolnionych pracowników nie są znane, ale to i tak przykre, że kryzys finansowy dosięga również naszą branżę.



czytelnicy avatar
Autor: czytelnicy (wtorek, 18 listopada 2008, 14:25)

mrtvlxurdfny5o5hflnrquv3o1_400

Maciek Kurowiak przytoczył niedawno wyniki kilku analiz, z których wynikało, że branża gier radzi sobie z finansowym kryzysem. Jeden z naszych czytelników - guuboo - postanowił przedstawić swój punkt widzenia. Oddajmy mu głos:

guuboo:
Obserwując to, co się dzieje wokół mam nieodparte wrażenie, że coś się kończy. Śledząc codzienne relacje z giełdy, gdzie czerwony kolor już chyba zagościł na dobre, a kursy walut są jak skaczące piłeczki myślę, co będzie dalej, a przede wszystkim, kiedy to wróci do normy. Jak na to wszystko zareaguje branża gier? Czy my wszyscy dalej z taką ochotą będziemy reagować na piękne trailery, reklamy i bannery i kupimy kolejny tytuł, którego tak naprawdę wcześniej nigdy byśmy nie wzięli do ręki?

Czytaj dalej… »



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (poniedziałek, 17 listopada 2008, 13:32)
ruliweb_psss3_11.jpg

Jeszcze w kwietniu Adams Media Research przewidywało, że do końca roku w amerykańskich domach znajdzie się 14,4 miliona urządzeń odtwarzających płyty Blu-ray. Ta prognoza nieco się zmieniła i teraz wynosi 10,5 miliona. Ponieważ cały czas głównym odtwarzaczem tego formatu na rynku jest PS3, w związku z tym i przewidywania dla tego urządzenia zmalały z 10 do 8 milionów sztuk do końca roku. Wynika z tego, że ponad 75% odtwarzaczy BD na rynku to PS3, Cóż, Sony zdominowało ten rynek swoją konsolą.
Co na to Sony? Szef Sony Pictures Home Entertainment - David Bishop - twierdzi, że tak naprawdę jedyne czego należy się obawiać to kryzys gospodarczy. Sprzedaż PS3 w USA nie zwalnia i firma ma zamiar wykonać swoje założenia budżetowe. Do tego podano po raz kolejny, że w US jest już 5,7 miliona PS3, a Sony ma zamiar sprzedać 4-5 milionów sztuk konsoli przed marcem przyszłego roku.

[via AP]



emiel avatar
Autor: Beniamin Durski (czwartek, 13 listopada 2008, 02:29)

capps

Zawartość do ściągnięcia jako broń w walce z rynkiem wtórnym wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. W zasadzie już dzisiaj na porządku dziennym jest dokładanie kodów na dodatkowe mapki, czy też bronie, więc jeśli chcemy mieć pełny pakiet to musimy pójść do sklepu po całkiem nową grę. Mike Capps z Epic Games uważa, że wydawcy powinni pójść krok dalej:

“Rozmawiałem z niektórymi deweloperami, którzy mówią ‘Jeśli chcesz walczyć z ostatnim bossem musisz być online i zapłacić 20 dolarów lub nic, jeśli jesteś pierwszym właścicielem’. My naprawdę nic nie zarabiamy, gdy ktoś pożycza naszą grę, tak samo gdy kupuje ją używaną - ponad dwukrotnie więcej graczy zagrało w Gears of War, niż je kupiło.”

Jak Wam się podoba myśl Cappsa? Wiem, że wszyscy chcą zarobić i rozumiem, że ich zyski są przez rynek wtórny mniejsze, ale odnoszę wrażenie, że jest to sytuacja, w której jedyną poszkodowaną stroną jest gracz. Zresztą na ten temat rozwinęła się już interesująca dyskusja na naszym forum. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest dla mnie cyfrowa dystrybucja przy jednoczesnym obniżeniu ceny, bo przecież znikają pudełka, nośniki i instrukcje. Zresztą patrząc ile jest problemów z wpisywaniem kodów, ich brakiem w pudełkach i innych tego typu historiach, to mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji.



tapchan avatar
Autor: Jakub Tepper (wtorek, 11 listopada 2008, 13:07)

e415ef8f195de888fe559f501f88d7a7

Niepokojące wieści dochodzą z Japonii. Instytut Badawczy Yano przeprowadził badania rynkowe związane ze światem otaku za rok 2007 i wyniki są odrobinę niepokojące. Przede wszystkim o 18.6% spadła wartość rynku kafejek z pokojówkami. Mam nadzieję, że te stające się niemal wizytówką Akihabary dobrodziejstwa nie znikną w ogóle. Około 10% spadek zanotowały też sektory związane z modelami pistoletów oraz idolkami - coraz mniej otaku chodzi na ich koncerty czy też kupuje DVD. Czyżby iDOLM@STER spowodował, że realne panienki nie są potrzebne? Nas, jako szczególnych miłośników dobrego porno smuci także i niewielki spadek wartości tej części rynku - gry na szczęście to jedynie -2.8%, filmy zaś aż 8%.

Na drugim biegunie są ogromne wzrosty, zwłaszcza cyfrowej dystrybucji komiksów - prawie 150% w górę to nie przelewki - robi się z tego ogromny biznes. Doujinshi, czyli komiksy fanowskie, też się popularyzują i są warte o 13.5% więcej niż w roku 2006. Niewielki wzrost zaliczyły też figurki i modele postaci, czy też lalki - jak nie filmy, to co innego się sprzedaje! Tym bardziej, że coraz więcej osób interesuje się też strojami z anime czy gier. Juhu, dobra nasza. Nie ma to jak cyferkowe porno na temat growego porno, które mimo wahań wciąż jakoś tam się trzyma!



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (piątek, 7 listopada 2008, 19:06)
D387436E-161E-4605-88BA-156CE32B6027.jpg

BBC donosi, że 2008 może być przełomowym rokiem, w którym zyski z gier, przekroczą w Anglii zyski z muzyki i filmów (osobno, nie razem). Jej, wiedziałem, że coś podobnego już pisałem i po dłuższej chwili znalazłem. Jeszcze w marcu przemysł filmowy był górą, jak widać minęło parę miesięcy i sytuacja się nieco zmieniła. W raporcie BBC czytamy, że zyski z gier przekroczyły 4.64 miliarda £, podczas gdy film i muzyka to “tylko” 4,46 miliarda £. Obraz ten nie jest jednak do końca kompletny, bo w zyskach z gier wliczony jest również sprzęt (jak choćby konsole), jak również nie uwzględnia on migracji sprzedaży mediów do internetu (iTMS itd). Dla angielskich sprzedawców sygnał jest jednak jasny. Trzeba robić w sklepach więcej miejsca dla gier, mniej dla reszty.



toread avatar
Autor: Piotr Gnyp (piątek, 7 listopada 2008, 17:16)
32088554-342B-45EB-A0B0-C02E3285779F.jpg

Problem z Europą jest taki, że nie mamy czegoś takiego, jak amerykańskie NPD. Owszem, jest CharTrack, ale podaje on dane wyłącznie dla Anglii, natomiast dane z GfK są płatne i w Polsce posiada je, z tego co wiemy, wyłącznie Microsoft (z producentów konsol, rzecz jasna). Na szczęście z pomocą przychodzą nam tutaj firmy trzecie. A to swoje dane i wyliczenia przedstawi Electronic Arts, a to jakaś inna firma. Tym razem informacje pochodzą od Nintendo. Informacje o raporcie pojawiły się na NeoGAFie, a za nimi i my prezentujemy, naszym zdaniem najciekawszy wykres. Co z niego wynika? Że PS3 owszem, sprzedawało się więcej, ale patrząc na kolejne tygodnie i obniżki cen, widzimy, że Microsoftowi idzie coraz lepiej. Oczywiście Nintendo jest na samej górze i sprzedaje się jak szalone, ale to chyba dla nikogo nie jest nic, czego by się nie spodziewał.
Czytaj dalej… »