|
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 1 grudnia 2008, 21:13)
![]() Temat gier rzadkich, kolekcjonerskich okazów, białych kruków czy jakkolwiek ich nie nazwać cały czas wydawał mi się daleki od PSP. Owszem, jest w Japonii trochę edycji limitowanych i ślicznych wydań, ale reszta świata nie miała wiele w tym temacie do powiedzenia. Jakże się myliłem pokazuje lista sporządzona przez PSPWorld, w której autorzy starali się zawrzeć swoje przewidywania odnośnie tego, co warto kupić mając na myśli ewentualną zwiększoną wartość za jakiś czas. Zaskoczony zostałem szczególnie MotoGP, ponieważ gier sportowo-motorowych dotychczas nie kojarzyłem z kolekcjonerką wcale. Dla nas interesujące jest to, że niemal każda z tych 10 pozycji powinna być bez większego problemu dostępna w Polsce. Warto zaopatrzeć się zawczasu i postawić zafoliowany egzemplarz na półeczce. Za parę lat kupicie sobie za to mieszkanie, ha!
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 1 grudnia 2008, 20:46)
Można się boczyć na Pokemona i odżegnywać od niego na wszelakie sposoby, ale nie można zapominać, że zjawisko to rozpoczęło się właśnie na konsolach, w postaci gry na Gameboya w 1996 roku. To już 12 lat, sporo. Tyle właśnie czasu miała kolekcjonerka, która zebrała to wszystko co widzicie na powyższym filmiku. A ile tego zebrała, to już zobaczcie sami. Obawiam się, że najlepsi Poketrenerzy z Pokeświata nawet jej do pięt nie sięgają. Pojechane.
Autor: Aleksander Lemlich
(niedziela, 6 kwietnia 2008, 01:10)
Patrząc na powyższy obrazek, mam nieodparte wrażenie, że posiadacz takiej kolekcji w dzieciństwie musiał naprawdę za dużo czasu spędzać z konsolami Nintendo (chociaż na zdjęciach są także rekwizyty kojarzone z innymi platformami). Cóż, najwyraźniej jednak wyzdrowiał, bo - jak można przeczytać na jego stronie - ów zbiór, a przynajmniej jego część, jest na sprzedaż. W każdym razie szacunek za wytrwałość w zbieraniu tych wszystkich rozmaitości. Więcej zdjęć kolekcji do obejrzenia tutaj.
Autor: Maciej Kowalik
(poniedziałek, 17 marca 2008, 16:32)
Od czasu do czasu pokazujemy u nas ciekawe kolekcje związane z grami. Dawno nie podesłaliście nam zdjęć swoich pokojów (a upominki czekają…), więc tym razem musieliśmy posiłkować się niezmierzonymi zasobami internetu. Rzućcie okiem na to znalezisko, ja jestem odrobinkę zazdrosny… . Więcej fotek tutaj. Czekamy na wasze galerie!
Autor: Aleksander Lemlich
(środa, 7 listopada 2007, 19:52)
No cóż, gdyby osoba, która wystawia poniższą kolekcję gier i konsol na aukcji internetowej eBay wysłała do nas jej zdjęcia w ramach konkursu Pokaż nam swoją kolekcję, to chyba w nagrodę musielibyśmy jej wysłać prawdziwego Piotra Gnypa na własność. Na szczęście tak się nie stało. Koniecznie zobaczcie aukcję na własne oczy, bo to co ów zbieracz nagromadził budzi naprawdę respekt. W momencie publikacji tego wpisu aukcja opiewała na sumę 7600$. Ciekawe na ilu “zielonych” się zakończy. Więcej zdjęć oraz cały spis kolekcji (czego tam nie ma!) możecie podziwiać tutaj.
Autor: Przemek Zamęcki
(niedziela, 8 kwietnia 2007, 23:20)
Ręka w górę, kto nie chciałby być w posiadaniu 25 tysięcy gier. Jaaasne, zawsze znajdzie się paru malkontentów, którzy stwierdziliby, że właśnie zabrakło im miejsca na półkach, na szczęście Uniwersytet Stanford posiada nieco większe piwnice z miejscem na archiwa niż nasze skromne M4. Taką właśnie kolekcję zebrał były student tej zacnej uczelni, Steven Cabernetti. Schedę po jego odejściu przejęła uczelniana biblioteka, której pracownicy będą musieli teraz te wszystkie dobra posegregować i opisać. A warto dodać, że większość z tych gier wciąż posiada oryginalne opakowania i folie. Fiu fiu… Czymże to jednak jest przy kolekcji niejakiego Eli Tomlinsona, zamieszkałego w Scranton w stanie Pennsylvania. Ten pan jest chyba absolutnym rekordzistą w konkurencji zwanej zbieranie kurzu osadzającego się na pudełkach z grami, bowiem w swojej kolekcji posiada (niech każdy teraz zrobi ze cztery przysiady i dwa razy podciągnie się na drążku) 250 tysięcy gier. Tak tak, to nie pomyłka, dwieście pięćdziesiąt tysięcy. I to tytułów, które ukazały się tylko w latach 1984-1994. Co prawda niektóre gry powtarzają mu się wielokrotnie, ale sama liczba i tak zwala z nóg. Więcej o tym panu można dowiedzieć się w serwisie Just Adventure, natomiast krótki wywiad z jednym z archiwistów Uniwersytetu Stanford można obejrzeć tutaj.
|
|