|
Autor: Piotr Gnyp
(niedziela, 16 listopada 2008, 12:36)
Zawsze wydawało mi się, że z Wii to jest tak, kupuje się je, przeżywa chwilę fascynacji, po czym odkłada w kąt i wyciąga raz na jakiś czas, gdy wyjdzie nowa ciekawa gra lub pojawią się pijani znajomi. Konsola bardziej jako taka ciekawostka, czy w zasadzie gadżet, który służy głównie do odpalania Wii Sports, niż maszyna do grania. Jak pokazują badania Nielsena - myliłem się.
Autor: Beniamin Durski
(sobota, 15 listopada 2008, 19:33)
Strauss Zelnick z Take-Two podczas konferencji BMO Capital Market wspomniał o jeszcze jednej interesującej rzeczy. Stwierdził on, że oprócz nowej zawartości do ściągnięcia i mikrotransakcji to właśnie subskrypcje są przyszłością rynku gier:
Świetnie, świetnie. Oczywiście pewnie zastanawiacie się jakie gry miałyby w ten sposób zostać wydane. Na szczęście Strauss ma odpowiedź:
Hmm nie wiem jak Wy, ale szczerze powiedziawszy to nie jestem pewien czy jest to najlepszy pomysł, bo spodziewam się, że GTA MMO okazałoby się fiaskiem, przy którym pozostaliby tylko fanatycy tego typu gier. Po prostu sądzę, że większość ludzi woli zagrać w kilka tytułów, niż płacić subskrypcje na jeden tytuł, szczególnie, że czasu na granie jakby coraz mniej.
Autor: Piotr Gnyp
(sobota, 15 listopada 2008, 13:22)
![]() Emiel już ładnie opisał wyniki NPD w USA za październik, możemy jednak je trochę rozszerzyć. Gamasutra dostała od tej organizacji nieco rozszerzoną listę najlepiej sprzedających się tytułów. Co mnie zdziwiło? Brak Wii Music. Spodziewałem się, że tak jak każda gra z Wii w tytule sprzeda się jej gazylion sztuk (wystarczy spojrzeć na Wii Play, które nadal jest w top 10). Co więcej, MTV Multiplayer Blog podaje, iż sprzedało się go jedynie 65-66 tyś sztuk. Jak na Wii i Nintendo to raczej niewiele. Czyżby w końcu podwinęła im się na czymś noga i jednak przesadzili z koncepcją tytułu? Mam nadzieję, że tak. W ogóle chyba ludzie nieco nasycili się już grami muzycznymi, bo w top 10 nie ma żadnej. Jeżeli zaś spojrzymy na listę rozszerzoną, to widać, że Guitar Hero: World Tour poszło znacznie lepiej niż Rock Band 2. Cóż, jednoczesna premiera na wszystkie platformy ma swoje zalety. Zwróćcie też uwagę, że ludzie raczej wybierają tańszą platformę do zabawy w gry “rockowe”. Wersja na 360 jest aż o 9 miejsc wyżej od tej na PS3. Zresztą - podobnie jest z Falloutem 3, gdzie różnica wynosi aż 11 miejsc i Dead Space - 5 miejsc.
Autor: Beniamin Durski
(sobota, 15 listopada 2008, 00:05)
Z pewnością nie wiedzieliście, że w Nowym Jorku odbyła się konferencja BMO Capital Markets. Interesująca dla nas? Raczej nie, ale mimo wszystko pojawił się na niej szef Take-Two Strauss Zelnick, który chciał nam pokazać, jak bardzo dobre wyniki osiąga jego firma. Generalnie było to przepełnione mało interesującymi nas informacjami, ale niektóre slajdy z jego prezentacji są warte przytoczenia. Jak widać Take-Two ma najwyższą średnią ocen swoich gier, tyle tylko, że chyba nikogo nie powinno to dziwić skoro porównują się z EA i Activision, którzy jak to na molochy przystało produkują gry na podstawie licencji, czy też inwestują w jakieś nowe produkcje z różnym skutkiem. Druga ramka po prawej jest jeszcze ciekawsza, bo jest to udział w rynku amerykańskim. Przy czym zauważcie, że zabrakło Sony i Microsoftu, a na dodatek dane są z lat 2002-2007. To co jednak dla nas najciekawsze znajduje się poniżej. Wynika z tego jasno, że Grand Theft Auto IV było grą, którą zakupiło 32% posiadaczy PS3 oraz 28% posiadaczy 360. Oczywiście mowa tutaj jedynie o USA, ale mimo wszystko jest to rewelacyjny wynik, ale nie ma co się dziwić to jedna z najbardziej popularnych serii gier, a nie zapominajmy, że GTA IV było bardzo silnie reklamowane, co też ma swój wpływ.
Autor: Jakub Tepper
(piątek, 14 listopada 2008, 22:54)
![]() Nieco niepokojące wieści dobiegają do nas z Japonii. To, że konsol sprzedało się znacznie mniej, niż w zeszłym tygodniu to jeszcze nie znaczy tak wiele. W końcu na początku listopada premierę miało DSi, co zawsze wiąże się z silną reprezentacją gadżeciarzy kupujących sprzęt w okolicach premiery. Czy jest tragicznie? Na pewno nie: DSi - 104,897 Po prostu kieszonsolkom nikt nie może podskoczyć, a spadek ze 170,000 na nieco ponad 100,000 w wykonaniu Nintendo to i tak przecież doskonały wynik zważywszy, że statystycznie już ponad co 6 Japończyk ma swojego DSa w którejś z odmian. Miło także, że od dna ponownie zdołał odbić się Xbox będąc w 2/3 drogi do PS3. W przypadku Wii z jednej strony można mówić o sporym rozczarowaniu i dość drastycznym ostatnio spadku sprzedaży tej konsoli, ale z drugiej - to i tak więcej w skali tygodnia, niż w Polsce sprzedało się pewnie tych konsol od premiery. Mamy krach, który Japonię dotknął silniej niż nas, więc nie ma co załamywać rąk. Chyba. Wedle danych Famitsu bowiem, rynek gier w październiku 2008 skurczył się w KKW o 21,6% względem tego samego miesiąca rok wcześniej. Zdecydowanie większy spadek zaliczył sprzęt, bo aż o 29,1%, gry zaś o niespełna 15%. Należy pamiętać, że 2007 to był okres największego szału na Nintendo, konsole wyprzedawały się na pniu i były jeszcze względnie nowe. Teraz sytuacja się ustabilizowała i o dramatyzowaniu raczej nie może być mowy, w końcu nawet niezwykle chłonny rynek japoński w końcu się nasyca i popyt maleje. Większym niepokojem napełnia kwestia gier, które przecież niespecjalnie są gorsze lub lepsze, niż w roku ubiegłym. Może być to skutek tego, o czym mówiło się już od dawna - szczególnie DSa kupowały osoby, które nie są zainteresowane grami, ale ćwiczeniami/nauką na tym sprzęcie i po zakupie i wykorzystaniu oprogramowania, na którym im zależało po prostu rzuciły zabawkę w kąt. Nie ma jednak co panikować - na Święta i tak pewnie będzie znów szaleństwo.
Autor: Beniamin Durski
(piątek, 14 listopada 2008, 14:39)
Pojawiły się już październikowe wyniki sprzedaży konsol i gier w USA. W tym miesiącu nie ma chyba żadnych specjalnych zaskoczeń.
Autor: Jakub Tepper
(czwartek, 13 listopada 2008, 15:54)
![]() Jak co czwartek, wyniki sprzedaży Media Create prosto z Japonii: 01. [NDS] Hoshi no Kirby: Ultra Super Deluxe (Nintendo) 266,000 / NEW
Autor: Piotr Gnyp
(czwartek, 13 listopada 2008, 13:08)
Sposobem na zachęcenie ludzi do kupna oryginalnej wersji, a nie używanej kopii może być dokładanie różnego rodzaju jednorazowych bonusów. W przypadku Gears of War 2 był to kod na paczkę odświeżonych map z części pierwszej (oczywiście nie w Polsce, u nas nie ma LIVE, więc niby po co nam one). 1UP przygotowało małe porównanie i dzięki niemu możecie zobaczyć co się zmieniło. Na pewno wyglądają one inaczej. W niektórych pojawiły się nowe szczegóły i poprawiła się znacząco pogoda (przestało lać) no i na pewno jest bardziej kolorowo.
Autor: Aleksander Lemlich
(wtorek, 11 listopada 2008, 23:32)
Mnie jakoś Far Cry 2 nie powalił i póki co gra czeka na lepsze czasy (czyt. sezon ogórkowy). Najwyraźniej jednak znalazło się całkiem sporo fanów buszowania po Afryce (lub ich zakupiona kopia też czeka na swoją kolej), o czym mówią dane sprzedażowe. Już 1 milion egzemplarzy Far Cry 2 trafił do rąk graczy, ale co ważne - na wszystkie platformy (PC, PS3, Xbox 360). No cóż, gratulacje! A przy okazji, NTT System wypuściło limitowany komputer w związku z premierą Far Cry 2. Ponoć takie zestawy tematyczne sprzedają się całkiem nieźle, mi się raczej słabo robi na widok czegoś takiego, no ale jak to mawiają: każda potwora znajdzie swego amatora.
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 11 listopada 2008, 17:56)
![]() Jako, że dziś dzień wolny od pracy, to przynajmniej większość z Was zapewne wypoczywa. W jaki sposób? Skoro czytacie Polygamię to bardzo prawdopodobne, że właśnie przed konsolą. W serwisie Inside ukazały się wyniki ankiety, w której zapytano Japończyków jak chcieliby spędzić swój najbliższy dzień wolny. Wyniki podzielono na mężczyzn i kobiety, ale czołówka odpowiedzi była niemal identyczna. Zdecydowana większość, bo aż prawie 70% osobników płci brzydszej i ponad 70% tej ładniejszej ma ochotę na dwie rzeczy - granie w domu w gry oraz oglądanie w domu telewizji, filmów czy słuchanie muzyki. Dalej mamy czytanie w domu, zakupy, wyjście do kina oraz przeglądanie zawartości internetu z domowego komputera. Poza czytaniem w wykonaniu kobiet żadnej kategorii nie udało się jednak przekroczyć 50%. Wycieczki, jedzenie w restauracji czy sport są daleko w tyle, nie mówiąc już o takim pachinko czy wyjściu na ryby - te zajęcia dostały ledwo kilka procent. Czyli jednak (prawie) każdy chce sobie na tej konsoli w spokoju pograć. To jednak nie koniec badań, pojawiło się jeszcze pytanie o miejsce, w którym Japończycy najbardziej chcą chwycić pada (czy też może joystick?) w ręce. 3/4 kobiet uwielbia to robić w salonie, podczas gdy u mężczyzn najczęstszą odpowiedzią był swój własny pokój - 60%. Dalej w kolejności (około 20%) mamy wszelakie środki komunikacji (z DSem oraz PSP oczywiście) oraz wizyty u znajomych. Skąd to domatorstwo? Inside pisze o oszczędzaniu i tym, że wychodząc z domu generalnie wydaje się więcej. No nie da się ukryć. Biorąc pod uwagę obecnie niepewną sytuację lepiej trochę zaoszczędzić, niż potem obudzić się z ręką w nocniku. Inna sprawa, że gier też za darmo nie rozdają. Nie padło jeszcze jednak podstawowe pytanie - co Wy robicie na wolnym? Wzięliście wczoraj urlop i przez cały długi weekend katujecie swoje wielkie LCD? Wyjechaliście gdzieś z dziećmi? A może po prostu nic Wam się nie chce i leżycie plackiem? Napiszcie, porównamy się z narodem KKW.
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 11 listopada 2008, 13:07)
![]() Niepokojące wieści dochodzą z Japonii. Instytut Badawczy Yano przeprowadził badania rynkowe związane ze światem otaku za rok 2007 i wyniki są odrobinę niepokojące. Przede wszystkim o 18.6% spadła wartość rynku kafejek z pokojówkami. Mam nadzieję, że te stające się niemal wizytówką Akihabary dobrodziejstwa nie znikną w ogóle. Około 10% spadek zanotowały też sektory związane z modelami pistoletów oraz idolkami - coraz mniej otaku chodzi na ich koncerty czy też kupuje DVD. Czyżby iDOLM@STER spowodował, że realne panienki nie są potrzebne? Nas, jako szczególnych miłośników dobrego porno smuci także i niewielki spadek wartości tej części rynku - gry na szczęście to jedynie -2.8%, filmy zaś aż 8%. Na drugim biegunie są ogromne wzrosty, zwłaszcza cyfrowej dystrybucji komiksów - prawie 150% w górę to nie przelewki - robi się z tego ogromny biznes. Doujinshi, czyli komiksy fanowskie, też się popularyzują i są warte o 13.5% więcej niż w roku 2006. Niewielki wzrost zaliczyły też figurki i modele postaci, czy też lalki - jak nie filmy, to co innego się sprzedaje! Tym bardziej, że coraz więcej osób interesuje się też strojami z anime czy gier. Juhu, dobra nasza. Nie ma to jak cyferkowe porno na temat growego porno, które mimo wahań wciąż jakoś tam się trzyma!
Autor: Beniamin Durski
(niedziela, 9 listopada 2008, 12:31)
Może to wydaje się niemożliwe, ale jednak jakiemuś tytułowi na PSP udaje się również dobrze sprzedać. Oczywiście potrzeba do tego świetnego silnika, jednej z najbardziej lubianych serii gier i Aeris, ale warto wspomnieć, że Crisis Core: Final Fantasy VII sprzedał się jak na PSP świetnie. Może dlatego Square zaczęło silniej wspierać przenośną konsolę Sony i szczerze mówiąc dobrze robią, bo ja z chęcią sprawdzę Dissida: Final Fantasy i kolejną część Kingdom Hearts. Oby więcej deweloperów zaczęło zarabiać na PSP to może wróci ona do swojej dawnej świetności.
Autor: Jakub Tepper
(sobota, 8 listopada 2008, 12:31)
![]() Opublikowane przez Square Enix sprawozdanie finansowe za drugi kwartał tego roku silnie pokazuje przede wszystkim jedną rzecz - ta firma ogromną większość swoich zarobków zawdzięcza skośnookim graczom. Aż 86% wypracowanych zysków z ostatniego półrocza pochodzi z KKW, podczas gdy 10% to USA, 7% Europa a 1% stanowi Azja i inne. Nie ma co się dziwić, że dotychczas byli opieszali w wydawaniu swoich gier poza rodzimym rynkiem, skoro wystarczał on spokojnie do utrzymywania wysokiego poziomu opłacalności. Inna sprawa, że rozszerzenie wpływów na inne rynki zapewne by pomogło w osiągnięciu jeszcze większego sukcesu. Chociaż ich przychody ostatnio wzrosły, to jednak sprzedaż maleje - czas wypuścić kilka wielomilionowych hitów, najlepiej na całym świecie na raz - wtedy na pewno sobie odbiją. W rozwinięciu znajduje się lista sprzedaży ich gier w ostatnim kwartale - w sumie jest całkiem nieźle.
Autor: Piotr Gnyp
(piątek, 7 listopada 2008, 19:06)
![]() BBC donosi, że 2008 może być przełomowym rokiem, w którym zyski z gier, przekroczą w Anglii zyski z muzyki i filmów (osobno, nie razem). Jej, wiedziałem, że coś podobnego już pisałem i po dłuższej chwili znalazłem. Jeszcze w marcu przemysł filmowy był górą, jak widać minęło parę miesięcy i sytuacja się nieco zmieniła. W raporcie BBC czytamy, że zyski z gier przekroczyły 4.64 miliarda £, podczas gdy film i muzyka to “tylko” 4,46 miliarda £. Obraz ten nie jest jednak do końca kompletny, bo w zyskach z gier wliczony jest również sprzęt (jak choćby konsole), jak również nie uwzględnia on migracji sprzedaży mediów do internetu (iTMS itd). Dla angielskich sprzedawców sygnał jest jednak jasny. Trzeba robić w sklepach więcej miejsca dla gier, mniej dla reszty.
Autor: Piotr Gnyp
(piątek, 7 listopada 2008, 17:16)
![]() Problem z Europą jest taki, że nie mamy czegoś takiego, jak amerykańskie NPD. Owszem, jest CharTrack, ale podaje on dane wyłącznie dla Anglii, natomiast dane z GfK są płatne i w Polsce posiada je, z tego co wiemy, wyłącznie Microsoft (z producentów konsol, rzecz jasna). Na szczęście z pomocą przychodzą nam tutaj firmy trzecie. A to swoje dane i wyliczenia przedstawi Electronic Arts, a to jakaś inna firma. Tym razem informacje pochodzą od Nintendo. Informacje o raporcie pojawiły się na NeoGAFie, a za nimi i my prezentujemy, naszym zdaniem najciekawszy wykres. Co z niego wynika? Że PS3 owszem, sprzedawało się więcej, ale patrząc na kolejne tygodnie i obniżki cen, widzimy, że Microsoftowi idzie coraz lepiej. Oczywiście Nintendo jest na samej górze i sprzedaje się jak szalone, ale to chyba dla nikogo nie jest nic, czego by się nie spodziewał.
|
|