|
Autor: Beniamin Durski
(wtorek, 18 listopada 2008, 12:11)
Odwieczna walka dobra ze złem to praktycznie standard we wszystkich grach z serii Final Fantasy, a Dissidia zbiera całą śmietankę towarzyską i stawia ich na przeciwko siebie. Boski plakacik i jeśli lubicie gry z tej serii to z całą pewnością rozpoznacie większość postaci. Nie wiem tylko czemu Zidane wygląda kompletnie jak baba, ale to takie tam japońskie szczegóły.
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 17 listopada 2008, 22:41)
![]() Square Enix musi rzeczywiście odczuwać presję ze strony europejskich i amerykańskich firm, ponieważ postanowiło samo stworzyć zespół deweloperski w USA. Biura mieścić się będą w Los Angeles i wciąż potrzeba jest sporo ludzi do pracy, więc jeśli macie parcie na tworzenie, to może warto spróbować. Poszukiwani są twórcy z doświadczeniem przy tworzeniu gier na Xboxa i Wii, przy czym pierwszy projekt ma być grą akcji właśnie na konsolę Microsoftu. Ciekawe, czy amerykańskie gry SE też będą w mangowej stylistyce, czy też dostaniemy w 100% niejapońskie tytuły.
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 17 listopada 2008, 21:59)
Square Enix nie traci czasu. Dopiero co informacje o istnieniu Blood of Bahamut wyszły poza ich biura, a już po sieci krąży oficjalny trailer. Jak na DSa oprawa prezentuje się fantastycznie, mam tylko z nią jeden problem. Zastanawiam się jak przy tak ograniczonych możliwościach sprawdzi się patent biegania po gigantach dwuwymiarowym sprite’m. Obawiam się, że dojdzie do uproszczeń, które zaskutkują w dość mało emocjonującej rozgrywce. No nic, nie ma co debatować, trzeba czekać na premierę. Ciekawe, czy i u nas.
Autor: Beniamin Durski
(poniedziałek, 17 listopada 2008, 18:41)
Jedna mała wiadomość i większość jak zwykle spodziewała się remake’u Final Fantasy VII. Niestety okazało się, że Cloud message to tak naprawdę książka, a nie zapowiedź nowego tytułu. Tak, dobrze przeczytaliście. To będzie właśnie nowy tytuł książki, która ukaże się 10 grudnia tego roku w cenie 1,575 jenów. Zainteresowani? Oj, chyba nie tak bardzo jak zapowiedzią odświeżonej wersji FF VII, ale kto wie co zawiera to dzieło.
Autor: Piotr Gnyp
(sobota, 15 listopada 2008, 14:57)
Świat się zmienia. Kto by się spodziewał, że kontynuację zachodniego RTSa wyda japoński wydawca znany głownie z gier tym jRPG. Tak, tak - Supreme Commander 2 z Gas Powered Games ukaże się pod skrzydłami Square Enix. Cóż, witamy Square na “szerokich wodach międzynarodowej finansjery”.
Autor: Jakub Tepper
(czwartek, 13 listopada 2008, 20:59)
![]() W ostatnim numerze Famitsu Weekly ukazały się recenzje dwóch, zupełnie różnych, ale bardzo oczekiwanych gier. W obu przypadkach są to pierwsze recenzje na świecie, więc warto im się przyjrzeć. Na pierwszy ogień - The Last Remnant na 360. Sporo osób wiąże z nim duże nadzieje, część narzeka na chaotyczność walk. Japońscy redaktorzy napisali, że to praktycznie najważniejsza część rozgrywki i jest świetnie poprowadzona. Zwrócono uwagę na początkowe zagubienie gracza w natłoku opcji, ale w momencie obycia się z systemem jest bardzo przyjemnie. Przyjemnie, tylko nieco za długo, przynajmniej jeśli chodzi o potyczki (tego się obawiałem…). Jeden z czterech recenzentów zwrócił także uwagę na ładną grafikę oraz ogrom świata, który można eksplorować godzinami. No dobra, a jak ocena? 9.. 9.. 10.. 10! 38/40 to znakomity wynik. Gra mimo wszystko świetnie rokuje i postaram się ją w takim razie zdobyć tak prędko jak tylko się da. Pamiętajcie jednak - ten jRPG stawia przede wszystkim na walki. Druga gra to już zupełnie inna broszka, bo chodzi o nowe Animal Crossing na Wii. Tutaj skupiono się na przyjaznym interfejsie i błogim spokoju płynącym z rozgrywki. Jak jednak sami Japończycy zaznaczają, to nie jest gra na długie posiedzenia, a raczej tytuł, do którego wraca się przez bardzo długo na krótkie partyjki. Minusy? Wciąż to samo, nie ma kluczowych zmian w porównaniu z poprzednikami. Wyraża to też ocena, bo 33/40 to raczej nie jest szczyt marzeń Nintendo. A przecież to tytuł, dzięki któremu najdłużej napinali mięśnie siląc się na teksty o miłości do hardkoru. No to niezbyt wyszło.
Autor: Jakub Tepper
(czwartek, 13 listopada 2008, 16:09)
![]() Wczoraj informowałem o nowej stronie Square Enix z licznikiem, która odmierzała czas do jakiegoś wielkiego wydarzenia związanego z tytułem Bahamut. Dziś dzięki Weekly Jump Magazine już wiemy, że pełna nazwa to Blood of Bahamut i gra jest tym, czego najbardziej się obawialiście. No chyba nie kolejnym RPGiem na DSa, nie? Niestety tak. Chociaż tym razem zapowiedź historii brzmi całkiem interesująco, ponieważ ta toczy się w świecie, gdzie ludzie pozakładali osady na plecach wielkich, śpiących stworów. Nie można jednak wiecznie odpoczywać, toteż giganty otwierają oczy i budzą się z długaśnej drzemki. Spowoduje to zapewne wiele komplikacji w położonej na panu Giganto miejscowości zamieszkałej przez Ibukiego i Yui - dwójkę nastoletnich protagonistów. Blood of Bahamut korzysta z popularnych ostatnio elementów i znajdzie się w nim kooperacja dla 4 graczy, którzy walczyć będą z ogromnymi bestiami. Póki co zeskanowane screeny są bardzo niewyraźne, ale już można zauważyć trójwymiarowe środowisko i… w zasadzie tyle. Czekamy na więcej informacji, do zobaczenia w grudniu.
Autor: Beniamin Durski
(czwartek, 13 listopada 2008, 13:52)
Wiem, że tytuł brzmi śmiesznie, ale naprawdę spójrzcie na to pudełko i powiedzcie, że nie wygląda z trzy tysiące razy lepiej, niż zwykłe pudełko od PSP? Czasem zdecydowanie żałuje, że tap-chan nie jest w tej chwili w Japonii, bo chciałbym sobie takie coś postawić na półeczkę, choć jeszcze bardziej interesowałaby mnie zawartość znajdująca się w środku tego kartonu. Oczywiście mogę w swojej naiwności łudzić się, że kiedyś taki zestaw trafi i do Europy, ale wtedy naprawdę musiałbym wierzyć w cuda.
Autor: Beniamin Durski
(środa, 12 listopada 2008, 23:30)
W zasadzie dla nikogo nie było zaskoczeniem, gdy okazało się, że drugim bohaterem z Final Fantasy VII występującym gościnnie w Dissidii będzie Cloud. Mimo wszystko jest to ulubieniec wielu Japończyków i nie tylko, więc jak tylko pojawiły się pierwsze obrazki z jego udziałem to nie omieszkałem ich tutaj zamieścić. Naprawdę się cieszę, że jeszcze raz będę mógł wziąć udział w pojedynku w Sephirothem, oby tylko system mnie nie zawiódł.
Autor: Jakub Tepper
(środa, 12 listopada 2008, 19:45)
![]() Square Enix na początku promowania Chrono Trigger DS użyło zegarka odmierzającego czas na stronie www. Nie jest to specjalnie oryginalny sposób promocji, natomiast z reguły dobrze spełnia swoją rolę i stanowi zapowiedź zapowiedzi, o czym informują wszystkie serwisy, które dały się na ten haczyk złapać, z Polygamią włącznie oczywiście. Tym razem po raz kolejny czujemy się zaintrygowani projektem o nazwie roboczej Bahamut. Jeśli klikniecie na podlinkowaną stronę, to zobaczycie licznik, który odmierzać będzie jeszcze niemal 5 dni - potem nastąpi pewnikiem koniec świata lub ogłoszenie nowej gry. Albo prawie nowej, bo może mieć ona coś wspólnego z wydanym eony temu Bahamut Lagoon. Jakkolwiek by nie było, musicie zobaczyć rysunek na oficjalnej stronie. Nie będę go wklejał, bo dopiero w oryginalnej wielkości urywa głowę w okolicy pasa. Miazga.
Autor: Jakub Tepper
(środa, 12 listopada 2008, 09:00)
![]() Wczoraj pisałem o dacie premiery Dragon Quest V, ale zupełnie umknęło mi, że Square Enix ogłosiło swój cały amerykański asortyment na pierwszy kwartał 2009. Poza wyżej wymienionym mamy jeszcze, chronologicznie, STAR OCEAN: Second Evolution 6 stycznia, Star Ocean: The Last Hope 3 marca oraz Valkyrie Profile: Covenant of the Plume (wcześniej The Accused One’s) 17 dnia tego samego miesiąca. Część z tych dat znaliśmy, ale widząc je wszystkie obok siebie można sobie uświadomić, że samo Square Enix zabierze nam większość czasu wolnego po Sylwestrze. A gdzie Capcom, gdzie reszta?
Autor: Jakub Tepper
(wtorek, 11 listopada 2008, 19:16)
![]() Jak tam, Dragon Quest IV rozkopane? Może wzięliście się za Sonic Chronicles, lub też jakikolwiek inny, gorący RPG ostatnich tygodni na DSa? Może nie, ale ci z Was, którzy z małą konsolką Nintendo są za pan brat już pewnie czekają na nadchodzącego Chrono Trigger DS - w USA jeszcze w listopadzie. I to jednak nie koniec, bo 17 lutego w kraju Baracka Obamy ukaże się Dragon Quest V: Hand of the Heavenly Bride. Znakomicie, trzeba znaleźć na to czas. Po świetnych wrażeniach z obcowania z poprzednikiem i tego remake’a sobie nie odmówię. O Crono już w ogóle nie wspominając. Gdyby ktoś miał jakieś 50 godzin do sprzedania, uderzajcie do mnie na maila.
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 10 listopada 2008, 15:56)
![]() Już dawno przekonaliśmy się, że Chrono Trigger DS nie będzie takim zwykłym portem, tylko zawierać będzie całą gamę usprawnień w stosunku do oryginału. Poza dodatkowymi lochami czy trybem łapania stworów Famitsu donosi tym razem o zupełnie nowym zakończeniu. Niektórzy pewnie pamiętają, że wersja SNESowa miała ich całkiem sporo, ale widocznie kolejne nie zaszkodzi. Fabularnie nic o nim nie wiadomo, a jedyne co się ukazało to powyższy screen. Crono, Marle i Frog coś kombinują - tylko co? Na to pytanie jeszcze odpowiedzi nie znamy. Poza tym Square Enix przypomniało, że wsadzi na carta z grą Gallery Mode, w którym jak nazwa wskazuje, będziemy mieli do przejrzenia sporo ciekawostek związanych z kultową grą. Premiera już niedługo, supcio.
Autor: Jakub Tepper
(poniedziałek, 10 listopada 2008, 14:50)
![]() Szkoda tylko, że nie takie, jakiego oczekiwaliby fani oryginału. Zamiast remake’a na PS3 (na którego wciąż mam nadzieję), japońscy posiadacze telefonów komórkowych w sieci DoCoMo otrzymają Final Fantasy VII Snowboarding. To nic więcej, jak zjazd po stoku zawarty w oryginalym FFVII lata temu, tym razem na 3 poziomach trudności wraz z Time Attack Mode, gdzie porównamy nasze wyniki z resztą narodu KKW. No, to sobie pożartowaliśmy. [via GameWatch]
Autor: Beniamin Durski
(niedziela, 9 listopada 2008, 12:31)
Może to wydaje się niemożliwe, ale jednak jakiemuś tytułowi na PSP udaje się również dobrze sprzedać. Oczywiście potrzeba do tego świetnego silnika, jednej z najbardziej lubianych serii gier i Aeris, ale warto wspomnieć, że Crisis Core: Final Fantasy VII sprzedał się jak na PSP świetnie. Może dlatego Square zaczęło silniej wspierać przenośną konsolę Sony i szczerze mówiąc dobrze robią, bo ja z chęcią sprawdzę Dissida: Final Fantasy i kolejną część Kingdom Hearts. Oby więcej deweloperów zaczęło zarabiać na PSP to może wróci ona do swojej dawnej świetności.
|
|