tapchan avatar
Tales of Vesperia miało być na PS2
Autor: Jakub Tepper (poniedziałek, 15 września 2008, 17:13)

l_ge_tov_cedec0910_04

Różne są drogi wielu tytułów, które do nas docierają. Zdarzają się skrajne przypadki jak Too Human, które rozpoczęto tworzyć na PSone, aby potem przejść przez kilka konsol i ostatecznie wylądować na 360. Aż tak ostro nie było przy Tales of Vesperia, natomiast decyzja o wydaniu tej silnie zakorzenionej w japońskiej kulturze grania marki na amerykańskiej konsoli zaskoczyła zapewne niejednego fana. W trakcie CEDECu twórcy tego tytułu opowiedzieli nieco o tej decyzji:

Dostaliśmy polecenie z góry, że następne Tales of… ma być w HD, co spowodowało, że niemożliwe stało się wydanie na PS2. Tales of the Abyss było sukcesem i myśleliśmy, że w podobny sposób powtórzymy go na PS2. Ten plan został jednak odrzucony i w wyniku wielu rozmyślań ustaliliśmy, że konsolą następnej generacji, na którą wydamy TOV będzie Xbox 360.

Na pewno nie była to jednak łatwa decyzja, tym bardziej dla ekipy, która od lat była dość w Japonii znana i teraz miała wydać grę, która się niespecjalnie sprzeda:

W tym czasie całkowita sprzedaż Xboxa w Japonii nie przekraczała 600 tysięcy sztuk. Seria Tales of… sprzedawała się na PS2 w ilości 500-600 tysięcy, a to przecież całkowita liczba konsol, która była na rynku. W czasie gdy ustalono, że gra wyjdzie na niezbyt popularnej konsoli nawet mówienie naszym ludziom żeby się starali było dość ciężkie.

Potrzebna była zatem motywacja. Niejeden przecież czułby się załamany mając w zasięgu sprzęt, którego architekturę już zna i który z góry pozwala stwierdzić, że będzie hit (PS2), natomiast będąc zaprzęgnięty do pracy nieco innej.

Aby podnieść motywację ekipy, potrzebne było ustalenie celu. Wtedy właśnie pan Gouda zwrócił się w stronę zagranicy. Nawet jeśli w Japonii sprzedaż Xboxa jest słaba, to jeśli spojrzymy na resztę świata, to zauważymy, że tam poszło już ponad 20 milionów konsol. Gouda zaszczepił w pracownikach motywację do zrobienia tytułu, który podbije serca na zachodzie, a jednocześnie będzie najlepiej sprzedającą się grą na 360 w Japonii. W ten sposób przygotowaliśmy wszystkich do tworzenia na Xboxie.

Uff, nie było lekko. Wygląda na to, że nawet jeśli Bandai Namco coś za ekskluzywność tej gry na konsoli MS dostało, to nie podzieliło się z szeregowymi pracownikami. Może gdyby zwiększono im nieco świąteczne premie, to poszłoby bardziej gładko. Swoją drogą, Higuchi opowiadał też o innych ciekawych rzeczach, jak choćby problem z lokalizacją oraz nagrywaniem głosów.
Część bohaterów dla podkreślenia ich obcości w japońskiej wersji mówiła po angielsku. I co z tym fantem zrobić w USA? Myśleli, myśleli, aż w końcu wykombinowali, że po prostu dodadzą im specyficzny akcent. Szkoda, bo mogli np. dać paru Polaków - to by dopiero była egzotyka.

Jeśli chodzi o nagrywanie zaś, to wyszły po prostu różnice w podejściu do pracy. W Japonii seiyuu (czyli profesjonalni podkładacze głosu) spotykają się razem, aby nagrać całe, konkretne sceny. W USA zaś każdy z aktorów fatyguje się do studia w innym terminie, co uniemożliwiało sprawdzenie efektu niemal do samego końca. No ale tak to jest z zapewne wielkimi celebrytami, którzy podkładali głosy w Tales of Vesperia. Napięte harmonogramy i goniące terminy.

Dodaj do: dodajdo




Musisz być zalogowany aby pisać komentarze.