|
Test ładowarki do PS3: Thrustmaster T-X 3
Autor: Beniamin Durski
(poniedziałek, 3 listopada 2008, 16:41)
Nie będę ukrywać, że ogólnie uważam, że inżynierowie Sony sprawili się całkiem dobrze jeśli chodzi o sam sprzęt, w końcu raporty o padniętych PS3 to rzadkość, a kultura pracy konsoli również jest bardzo wysoka. Niestety, są też takie drobnostki, które psują ten ideał i naprawdę potrafią frustrować. Dla Toreada był to brak portu USB z tyłu, a dla mnie, osobiście, jest to prosty fakt, że pady nie ładują się, gdy konsola jest wyłączona. Szukałem właśnie rozwiązania tego problemu.
Niestety nikt w Sony nie przewidział, że gracze będą chcieli ładować swoje pady, gdy konsola jest włączona. Wiem też, że możemy grać po kabelku, ale wyobraźcie sobie, że wpadają kumple pograć w Motorstorma: Pacific Rift. Już teraz możemy się założyć, że nie będziecie mieli wszystkich padów naładowanych i w końcu przyjdzie Wam któregoś z graczy posadzić bliżej ekranu. To wszystko sprowadza nas do prostego rozważenia zakupu ładowarki, która rozwiązałaby takowy problem. Niestety większość wydanych na rynku urządzeń stanowi jedynie ładnie wyglądający gadżet, który i tak musimy podłączyć do PS3, a i tak nie ładują naszych padów, gdy konsola jest wyłączona. Inaczej jest z Thrustmaster T-X3 Charge HUB. Nie będę ukrywał, że w zasadzie przedstawiłem już najważniejszą zaletę tego produktu, który nie skreśla go natychmiastowo pomimo wysokiej ceny (109zł w momencie pisania tego testu). Stawiamy sobie taki kawałek plastiku gdzieś obok konsoli i zawsze gdy chwycimy za pada, to będziemy mieli pewność, że jest on naładowany. Jest to dla mnie bardzo znaczące, ponieważ często wpadają znajomi i pykamy w coś razem, a wierzcie mi, że nie ma nic bardziej wkurzającego jak siedzenie metr od ekranu, bo “kabel był za krótki”. Oczywiście z tego powodu T-X3 Charge HUB PS3 podpięty jest, aż dwoma kabelkami do PS3. Jeden podpinamy do kabla zasilającego w PS3, a drugi normalnie jako port USB w konsoli. Dlaczego do USB? Otóż Thrustmaster pomyślał o wszystkich posiadaczach nowszych modeli konsol, niż te 60GB i umieścił w ładowarce 3 porty USB, które służą jako hub. Dzięki temu mamy równo 4 (1 w konsoli, 3 w ładowarce) porty do wykorzystania. Testowałem je na gitarze z Guitar Hero, PS Eye oraz buzzerach z Buzza i wszystkie urządzenia były rozpoznawane przez konsolę bez jakichkolwiek trudności. Jedyny mały minus to fakt, że jeśli wepniemy tam, aż trzy kable czy też przejściówki do gitary to wygląda to już mniej bajerancko i ogólnie może wymagać wymieniania wpiętych urządzeń tak, aby wszystko dało się bez problemu podpiąć. Tak czy siak, dla fanów Rock Banda czy Guitar Hero jak znalazł, bo przecież i tak muszą się oni zaopatrzyć w jakiś hub USB. Kwestią gustu jest wygląd samego urządzenia, który był przygotowany, by przede wszystkim robić bajeranckie wrażenie - jednym będzie odpowiadać, a innym nie. Mi nawet pasuje, a ważne jest to, że sama ładowarka nie jest wykonana tandetnie, więc wkładając pada do ładowania, nie mamy wrażenia, że zaraz to wszystko się połamie. Natomiast samo położenie go do ładowania nie jest czynnością prostą, bo pamiętajcie, że normalnie zawsze musieliście wpasować kabelek w wejście mini USB w padzie, a tutaj jest odwrotnie bo to ładowarka jest stacjonarna. Summa summarum z Thrustmaster T-X3 Charge HUB rozwiązuje błędy jakie popełnili inżynierowie Sony, ale dokłada swoje własne. Jeśli tak jak do mnie, często wpadają do Was znajomi i chcecie mieć gotowe do walki pady lub po prostu drażni Was to ciągłe granie na kablu, bo pad się nie naładował, to uważam, że warto wydać te 109 zł. Jeśli jednak Wy jesteście jedynymi graczami w domu i nie przeszkadza Wam raz na jakiś czas powrót do poprzedniej generacji (gra po kablu) to nie warto sobie zawracać głowy i zostać przy standardowym kabelku, szczególnie, że wraz z nowym firmware’em pady w końcu same się wyłączają. Dziękujemy firmie eXtremeMem za udostępnienie sprzętu do testów. Sprawdź również:
Komentarze:
2 komentarze w "Test ładowarki do PS3: Thrustmaster T-X 3"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|