|
Wrażenia: Demo Condemned 2: Bloodshot
Autor: Aleksander Lemlich
(piątek, 21 marca 2008, 02:27)
Demo Condemned 2: Bloodshot wreszcie wylądowało, ale nie na Xbox LIVE (mimo zapowiedzi), lecz na PSN. Jeśli ktos nie wie, mowa tutaj o sequelu jednej ze startowych gier na 360. W dodatku jednej z najlepszych w tamtym okresie. W tej części powraca detektyw Ethan Thomas, który zupełnie nie przypomina już osoby, jaką dane było poznać wszystkim w poprzedniej odsłonie. Facet ewidentnie jest po przejściach (z pierwszej części) i nie radzi sobie z własnym życiem. To właściwie wrak człowieka - brudny, zarośnięty, w dodatku w nie najlepszej formie psychicznej. Jego stan najlepiej obrazuje tekst wypowiadany przez samego Ethana, który można usłyszeć w intrze: To ja, Ethan Thomas. Pijany, zmęczony, wkurzony…
Zaraz po mocnym filmiku wejściowym rozpoczyna się właściwa gra. Tak jak w jedynce, główny nacisk został położony na tworzenie nastroju grozy i zaszczucia. Gracz prawie cały czas porusza się po ciemnych korytarzach i podobnych, otwartych przestrzeniach. Nieliczne źródła światła wcale nie powodują poczucia bezpieczeństwa. W każdym momencie może zjawić się przeciwnik: albo agresywny ćpun, który myśli wyłącznie o utłuczeniu Ethana, albo humanoidalny stwór ociekający jakiegoś rodzaju smołą. Ta ostania zresztą występuje w grze w ilości nadzwyczajnej. Czarna, błyszcząca substancja pokrywa nawet całe budynki i sprawia, że od razu wiadomo, iż z tym miastem coś nie gra. Uogólniając, jest obrzydliwie. Do tego wszystkiego, jak już wcześniej wspomniałem, jest potwornie ciemno. W eksploracji mroków pomaga latarka, a przynajmniej próbuje. Zarówno korytarze, jak i otwarte tereny zostały wykonane w sposób bardzo przyzwoity. W zadaszonych pomieszczeniach nie brakuje detali i różnego rodzaju smaczków (jak chociażby odbiorników telewizyjnych, które - po odpowiednim wyregulowaniu anteny - wyświetlają jakiś chory przekaz audio-wizualny). W świetny sposób została wykonana animacja głównego bohatera. Widok z oczu umożliwia podziwianie własnego ciała - kapitalnie prezentował się moment wstania Ethana po upadku z wysokości. Ba, nawet banalne wchodzenie po drabinie wyglądało przekonująco. A to właśnie dzięki takim prostym zabiegom gracz czuje się częścią przedstawionego świata. Ale Monolith poszedł jeszcze dalej i zrezygnował z jakiegokolwiek HUD-u. Podczas eksploracji na stałe nie pojawia się żaden pasek energii czy cokolwiek, co mogłoby zepsuć wrażenie “bycia tam”. Oczywiście stan zdrowia można w każdej chwili sprawdzić, wciskając odpowiedni przycisk. Przy okazji, Condemned 2: Bloodshot to jedna z nielicznych obecnie gier, która stawia na apteczki do leczenia głównego bohatera. Mimo to, nowy trend polegający na samouzdrawianiu został po trochu przemycony - pasek energii dzieli się na trzy równe części, z których każda może się zregenerować (ale tylko do jej końca). Condemned 2: Bloodshot jeszcze bardziej niż prequel kładzie nacisk na walkę wręcz. Ciosy mogą być zadawane lewą lub prawą ręką, można także kopać przeciwników. W starciu, w pewnych momentach należy wciskać przyciski na padzie, odpowiadające tym, które pojawiają się na ekranie. Dzięki temu, Ethan może jeszcze brutalniej rozprawić się z przeciwnikami (przyznam szczerze, że te combosy mi kompletnie nie chciały wyjść). Walka wręcz to w demie jedyny możliwy sposób ataku (broń palna pojawia się tylko w końcowym filmiku) i bez jej opanowania może być naprawdę ciężko. O ile walenie gołymi pięściami nie należy do najtrudniejszych, tak w przypadku przedmiotów, które służą do mordowania (mowa tutaj o różnego rodzaju rurach, grubych kablach, protezach (sic!) czy kulach inwalidzkich), trzeba się nieco namęczyć. To jest chyba mój główny zarzut skierowany do Condemned 2: Bloodshot. Z racji tego że zadanie ciosu ciężkim przedmiotem trwa (chodzi tutaj o zamach), nie ma praktycznie możliwości walenia nim na oślep, gdzie tylko popadnie. Każde uderzenie musi być oddane o ułamek sekundy wcześniej (strzelaniny przyzwyczaiły mnie do czegoś innego), inaczej z pewnością przeciwnik zdąży zaatakować Ethana. Jasne, zawsze można zablokować taki cios, ale po kilku uderzeniach trzymany w ręku przedmiot pęka i pozostają już tylko do użycia słabsze pięści. Oczywiście konieczność kombinowania podczas walki to raczej zaleta niż wada, ale w przypadku gry z gatunku horror czasem i ona przeszkadza. Niejednokrotnie, podczas przemieszania się po korytarzach, przeciwnicy wyskakują znienacka, w najmniej oczekiwanym momencie, przez co obrona przed nimi może okazać się niemożliwa. Dlatego też w demie starałem się poruszać bardzo wolno, pozbywając się przyzwyczajeń z innych gier typu FPP. Podobnie jak z walką, chodzenie w zwolnionym tempie ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony dodaje ono głębi grze, pozwala wczuć się lepiej w klimat… tylko że tutaj ciągle jest mowa o horrorze! W jakim to napięciu przechodziłem demo Condemned 2: Bloodshot! Wręcz marzyłem o tym, żeby już się skończyło. A to wszystko przez strach. Gra naprawdę w świetny sposób buduje poczucie niepewności i potrafi momentami bardzo przestraszyć. Oczywiście istnieje ryzyko, że pełna wersja ostatecznie zawiedzie przez monotonność rozgrywki. W końcu ile można łazić po ciemnych pomieszczeniach - a do tej pory wszystko wskazuje na to, że tytuł ten będzie w głównej mierze bazował na tym pomyśle. Może jednak tym razem twórcom uda się lepiej zrealizować ich zamiary (pamiętam, że w pierwszej części właśnie te niekończące się korytarze najbardziej mi przeszkadzały)? W każdym razie, jestem pod sporym wrażeniem i nie mogę się już doczekać pełnej wersji, aby przejść ją w towarzystwie mojej kompanki (która dzielnie pomagała mi przetrwać demo). Na deser trailer: Sprawdź również:
Komentarze:
7 komentarzy w "Wrażenia: Demo Condemned 2: Bloodshot"
Musisz być zalogowany aby pisać komentarze. |
|